Lubię książki opisujące sytuację kobiet w islamie. Jedną z pierwszych książek o tej tematyce była książla "Sprzedane" Zany Mushen i Betty Mahmoody. Potem była książka "Kwiat pustyni" Waris Dirie, potem "Spalona żywcem" Souad. Przyszła kolej i na "Tysiąc wspaniałych słońc" Khaleda Hosseini.
Według mnie jest to najlepsza książka tego autora, lepsza nawet, niż "Chłopiec z latawcem". Może dlatego, że jest pierwszą książką tego autora, którą przeczytałam?
 |
Tłumaczenie: Anna Jęczmyk
Tytuł oryginału: A thousand splendid suns
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania:
2009
ISBN: 978-83-7359-734-1
Liczba stron: 431
|
Już sam tytuł książki mnie urzeka!
Książka przedstawia historię dwóch kobiet - Mariam i Lajli. Mimo, że
dzieli je pokolenie - Mariam jest około 20 lat starsza - ich losy
splotły się ze sobą.
Mariam jest harami, nieślubnym dzieckiem. Kocha i podziwia
odwiedzającego ją raz w tygodniu ojca. Robi wszystko, by spędzić z nim
jak najwięcej czasu, mimo sprzeciwu matki. Gdy ma 15 lat - wymyka się z
domu. Ma nadzieję, że pójdzie z ojcem do obiecanego kina. Ta ucieczka
staje się punktem zwrotnym w jej życiu. Noc spędza pod drzwiami domu
swojego ojca. Gdy wraca do domu - okazuje się, że jej matka popełniła
samobójstwo.
Mariam, pod wpływem rodziny ojca zostaje wydana za mężczyznę znacznie
starszego od siebie. Musi się przeprowadzić do odległego o 650 km Kabulu
- miasta tysiąca wspaniałych słońc. Początkowo małżeństwo dobrze się
układa, jednak po kilku poronieniach jej mąż zamienia się w potwora.
Lajla urodziła się w 1978 roku. Jest dzieckiem rewolucji. Podczas jej
dzieciństwa w Afganistanie stacjonują wojska radzieckie. Od swojego ojca
słyszy, że jedyną dobrą rzeczą, jaką zrobili komuniści dotyczy
kształcenia kobiet. Lajla ma możliwość chodzenia do szkoły. Zdobywa
wiedzę o świecie. Ma przyjaciela - Tarigha. Z upływem czasu pomiędzy
nimi rodzi się uczucie.
Wiele osób, w tym jej matka marzy o wycofaniu wojsk radzieckich i
powrocie mudżahedinów. I tak się staje po upadku ZSRR. Kraj ogarniają
zamieszki. Wielu jej znajomych ginie, inni w popłochu opuszczają Kabul.
Miasto opuszcza jej przyjaciel Tarigh.
Lajla nie zdążyła. W jej dom trafił pocisk. Giną jej rodzice, ona sama
cudem ocalała. Schronienie znajduje w domu Mariam i Raszida. Raszid
proponuje jej małżeństwo. Lajla, przekonana, że Tarigh nie żyje zgadza
się. I tak zaczyna się wspólne życie dwóch kobiet.
Mariam początkowo źle odnosi się do Lajli. Zmienia się to, gdy Lajla staje w jej obronie przed despotycznym mężem.
Dzieje tych dwóch kobiet przedstawione są na tle historii Afganistanu.
Autor pokazuje, jak okrutne są rządy Talibów. Jednym z przykładów
okrucieństwa jest przyjęcie rodzącej Lajli do szpitala. Do szpitala dla
mężczyzn nie ma prawa wstępu. Konieczne jest cesarskie cięcie, ale
lekarka nie ma środków znieczulających. Operacji dokonuje więc bez
znieczulenia. Dodatkowo w drzwiach sali operacyjnej musi stać czujka -
lekarka powinna dokonywać operacji w burce, a nie czyni tego.
Bezmyślnejest też zniszczenie przez Talibów unikatowych, największych na
świecie liczących 1500 lat posągów Buddy w Bamjan w Afganistanie. Nie
pomogły interwencje wielu państw, w tym samego Kofiego Annana. Lajla
miała okazję widzieć te posągi będąc na wycieczce ze swoim ojcem.
Odmiennie kończą się losy tych dwóch kobiet. Mariam za związek z
Raszidem zapłaciła najwyższą cenę. Do Lajli los się uśmiechnął. po
śmierci Raszida stworzyła udane małżeństwo z Tarighem - mężczyzną,
którego kochała od dzieciństwa. Książka kończy się, gdy Lajla oczekuje
trzeciego dziecka.
Na zakończenie jeden z cytatów książki:
„Tak jak igła kompasu zawsze wskazuje północ,tak oskarżycielski palec mężczyzny zawsze znajdzie kobietę. Zawsze.”
Smutne to, prawda? Smutne to, że są takie kraje, gdzie już za samo spojrzenie na mężczyznę kobietę może spotkać kara. Smutne to, że są takie kraje, gdzie uważa się, że to kobieta (niezależnie od wieku) prowokuje do gwałtu.