Polecany post

Spis recenzji...

czyli porządek musi być! Jak już człowiek dłużej, niż rok prowadzi bloga, to może pogubić się, o jakiej książce pisał, a o jakiej nie.  Pos...

piątek, 7 lutego 2014

Wszystkie stworzenia małe i duże

źródło


O Jamesie Herriocie już pisałam tutaj.
Przypomnę publikacje J. Herriota.
  • 1970 – Jeśli tylko potrafiłyby mówić (If Only They Could Talk)
  • 1972 – To nie powinno się zdarzyć (It Shouldn't Happen to a Vet)
  • 1973 – Nie budźcie zmęczonego weterynarza (Let Sleeping Vets Lie)
  • 1974 – Weterynarz w zaprzęgu (Vet in Harness)
  • 1976 – Weterynarze mogą latać (Vets Might Fly)
  • 1977 – Szał pracy (Vet in a Spin)
  • 1979 – Yorkshire (James Herriot's Yorkshire)
  • 1981 – Boże stworzenia (The Lord God Made Them All)
  • 1992 – Wszystkie stworzenia (Every Living Thing)
W Polsce początkowo ukazał się jedynie jednotomowy wybór, wydany w 1980 r. przez wydawnictwo "Czytelnik". Od roku 1995 ukazywały się kolejne tomy całego cyklu, wydawane przez oficynę Zysk i S-ka
Wszystkie stworzenia małe i duże... - James Herriot
Tłumaczenie: Irena Doleżal-Nowicka
Tytuł oryginału: All Creatures Great and Small
Wydawnictwo: Czytelnik
Data wydania: 1980 (data przybliżona)
ISBN: 8307001005
Liczba stron: 338


Wcześniej czytałam  "Jeśli tylko potrafiłyby mówić" i "To się nie powinno zdarzyć" . Dwie z trzech pozycji dostępnych w mojej bibliotece. Jest jeszcze jedna pozycja. Wydana w 1980 roku książka pod tytułem "Wszystkie stworzenia małe i duże".
Ech... Jeśli powiem, że się zawiodłam to będzie nieadekwatne słowo. Bo lubię twórczość J.Herriota.
Lubię Siegfrieda Farnona i jego brata Tristana.
Dlaczego książka mnie zawiodła? Bo jest połączeniem dwóch poprzednich tomów. Do książki zostały dodane tylko dwa rozdziały.


Drugi tom zakończył się tym, jak James smalił cholewki do Helen.
No i mamy epilog. Nie będzie spojlerem, jeśli wspomnę o oświadczynach w oborze (o rękę Helen poprosił jej ojca po wyjęciu ręki z macicy rodzącej krowy) i romantycznym miesiącu miodowym spędzonym na robieniu prób tuberkulinowych u bydła ;)

Ech, praca weterynarza na początku lat 40 była fascynująca. Fascynujący w każdym razie byli mieszkańcy Darrowby w Yorkshire. Niektórzy z nich wiedzieli lepiej od weterynarza, co dolega krowie. Proponowali zadziwiające praktyki lecznicze, np ucięcie krowie ogona, w którym ponoć gnieżdżą się robaki ;)

Podziwiam Herriota, że wstawał w środku nocy i jechał do rodzącej krowy. Dziwne, że podziwia się lekarza za to, że wypełnia swój obowiązek, prawda?
Dziś wielu weterynarzy miałoby z tym trudności. Sama miałam szczęście, że w drugi dzień świąt gabinet weterynaryjny miał dwugodzinny dyżur (akurat kot mi ciężko zaniemógł, już myślałam, że odejdzie). A (już nie pamiętam z jakiej to okazji) z trudem znalazłam weta, który zgodził się przyjechać na wizytę domową do pupila.

Szkoda, że pozostałe pozycje Herriota są niedostępne. Jestem ciekawa pozostałych przygód Herriota.
Podobno uczestniczył w wojnie.
No i "Kocich opowieści". Psich też, zabawny był ten Tricki (a raczej jego pani).

Książka pasuje do dwóch wyzwań - czytam książki wydane przed 1990 rokiem i wyzwania bibliotecznego.

czwartek, 6 lutego 2014

Nareszcie!

Pod koniec 2013 roku rozpoczęłam swoją przygodę ze "Zwiadowcami". Wypożyczyłam tylko jeden tom - a nuż książka się nie spodoba? Spodobała się. Przynajmniej na tyle, że poszłam do biblioteki po kolejne tomy. Wypożyczałam po kilka. Do szóstego tomu. Niestety, siódmy tom ktoś wypożyczył i rozpoczęło się żmudne oczekiwanie. Nie próżnowałam, przeczytałam w tym czasie 14 innych książek. Jednak tęskniłam za Haltem, Willem i innymi bohaterami.

Wreszcie wczoraj, po czterech tygodniach oczekiwania dostałam SMS z biblioteki: KSIĄŻKA DO ODBIORU :D
Zwiadowcy. Okup za Eraka - John Flanagan
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński
Tytuł oryginału: Ranger's Apprentice: Erak’s Ransom
Seria/cykl wydawniczy: Zwiadowcy tom 7
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 6 października 2010
ISBN: 9788376860237
Liczba stron: 472

Co nowego u "Zwiadowców"?
Oczywiście, jak sam tytuł wskazuje pojawia się tu Erak. Znudziło mu się wygodne życie oberjarla i postanawia jeszcze raz wyruszyć w morze...

Halt bierze ślub (he, he). Rozpoczynają się żmudne przygotowania do ceremonii. Halt bierze ślub z Lady Pauline, a więc z ważną osobą, wiec ceremonia musi być okazała. Uczestniczyć w niej ma 200 osób. Wiedzieliście, że w takim wypadku ( w ogóle przygotowując wesele, myśląc o usadzeniu gości)  warto pomyśleć o stole dla nudziarzy?

Wesele przerywa nadejście Svengala, jednego ze Skandian.
Na tym stanęłam i jestem ciekawa, co dalej.

Pozostałe tomy (poza ostatnim, 12) mam u siebie ;)

Książka pasuje do kilku wyzwań. Jest to książka dla młodzieży (oznaczenie wiekowe 11+)
z biblioteki. No i można rzec, że jest to opasłe tomisko (ponad 400 stron).

piątek, 31 stycznia 2014

Ja też kocham maj!!!

Styczeń dobiega końca, a tu kilka zobowiązań -wyzwań czytelnicze, jakich się podjęłam. Jednym z nich jest od A do Z. Do stycznia została przypisana literka "M". Książkę przeczytałam, dużo gorzej jest z napisaniem czegoś o książce. Zwłaszcza o trudnej książce, bo o książce dotyczącej choroby. O osobie, która dwa lata temu jeszcze była z nami. Na książkę wpadłam przypadkiem, podczas wizyty w bibliotece. Wahałam się, czy ją wypożyczyć. Rozsądek mówił mi, żeby zostawić, mam ponad 15 książek na karcie. Przegrałam dyskusję z rozsądkiem. Książkę wypożyczyłam, wręcz prawie ukradłam ;)

Wydawnictwo:Wydawnictwo Zwierciadło
Data wydania: 25 września 2013
ISBN - 9788363014667
Liczba stron - 224

O Magdzie słyszałam, choćby dlatego, ze zdarza mi się oglądać Wiadomości i czytać gazety.

Wiele z nas słyszało o Magdzie Prokopowicz. Założyła fundację Rak'n'Roll. Mimo choroby nowotworowej urodziła dziecko. Książka „Magda, miłość i rak” jest relacją z fragmentu życia Magdy.
Książka podzielona jest na kilka części.

1.  Wstęp
2.  Dekalog Magdy
3.  Magda, miłość i rak (rozmowy z Magdą Prokopowicz)
4. Blog Magdy
5.Miłość nigdy się nie skończyła (rozmowa z Bartkiem Prokopowiczem)
6. Do dzisiaj nie wiem, co chciała mi powiedzieć (rozmowa z dr Mariolą Kosowicz, psychoonkologiem)

Książka rozpoczyna się optymistycznie. Bo taki był ostatni wpis w blogu Magdy. Był hymnem na cześć życia. I wiecie co? Ja też kocham maj.

Dekalog Magdy dostępny jest na stronie fundacji Rak’n’roll.
Trzecia część jest zapisem rozmów z Magdą Prokopowicz. Magda raka miała w zasadzie w genach. Jej rodzice zmarli na raka.
Mówi o dniu, w którym znalazła pierwszy guzek w piersi. Magda przyznaje się, że korzystała z usług medycyny niekonwencjonalnej. O tym, jak się zakochała w Bartku. O ciąży. O tym, z jaką determinacją walczyła o możliwość urodzenia dziecka. Tylko jeden lekarz zdecydował się na leczenie ciężarnej kobiety. O stracie piersi, włosów. O tym, jak to jest być łysą matką bez piersi. O tym, że nie zawsze układało się jej z Bartkiem. O kryzysach, w czasie których nie miała ochoty rozmawiać z przyjaciółmi.

Czwarta część to blog Magdy. Różni się on od blogu Chustki, i to nie tylko dlatego, ze Magda zdanie zaczyna z dużej litery i nie przeklina. Jej wpisy są też rzadsze.

Piąty rozdział jest rozmową autorki z Bartkiem. To bardzo ważny rozdział. Magdzie i Bartkowi – mimo, ze się kochali – nie zawsze się układało. Doszło nawet do tego, że Magda wyrzuciła Bartka z domu. Bartek mówi, co wtedy czuł. Mamy wypowiedź drugiej strony. Męża, który wie, że jego żona umrze.
Magda była skupiona na chorobie, a Bartek często zostawał sam. Choroba odcisnęła piętno na ich związku. Bartek wrócił do Magdy. Ponoć umarła na jego rękach.
Warto zadać sobie pytanie na co pozwala choroba. Na ile nas usprawiedliwia. Człowiek chory może częściej strzelać fochy. Ale gdzie jest granica.
No i druga strona. Nie powinna zapomnieć o sobie.

Psychoonkolog w ostatnim, szóstym rozdziale mówi, że osoba wspierająca ma prawo i obowiązek zadbać o siebie.
Magda w ostatnich dniach życia zadzwoniła do dr. Marioli Kosowicz (psychoonkologia). Niestety, lekarka nie odebrała telefonu. Gdy próbowała oddzwonić Magda była już nieprzytomna. Dlatego wywiad z nią zakończony słowami „do dzisiaj nie wiem, co chciała mi powiedzieć…”

Książka wzbogacona jest o zdjęcia. Niektóre są piękne. Magda nawet bez włosów była piękną kobietą.
Niektóre ze zdjęć budzą moją grozę. Nie podobały mi się zdjęcia Magdy z popsutymi lalkami.  Budzą we mnie strach.

A oto ostatni wpis Magdy:


"Nie mogę nacieszyć się majem. Jest tak piękny, kolorowy, ciepły, słoneczny, kojący, wyjątkowy. To najpiękniejszy miesiąc. Bez, konwalie, bratki, magnolie. CUD NATURY! Uwielbiam swój mały ogród przed domem, mam ochotę dosadzać w nim kolory i malować nimi jak na płótnie. Codziennie wstaje o 4 rano i słucham koncertu ptaków. OBŁĘDNE!. Mam tyle energii, że mogłabym obiec kulę ziemską jednej nocy. Głowa rośnie od kreatywnych pomysłów. Tak kocham świat, życie, ludzi, naturę, zwierzęta. Staram się robić wszystko wolniej aby zauważać życie wokół mnie, w każdej minucie napotykam na coś niezwykłego…piękna rozmowa ludzi, napis gdzieś niby nic nie znaczący a jednak symboliczny, twarz człowieka narysowana przez połamania płyty chodnikowej, piękny materiał na sukience, kolorowe paznokcie. Jestem totalnie odurzona majem !!! Kocham patrzeć na mojego synka biegającego po podwórku, jestem taka dumna jak jeździ na rowerze. Przybiega do mnie rano krzycząc: mamusiu, szybko chodź słońce już czeka na nas. Sadzimy razem kwiatki, uwielbia się angażować we wszystko. Teraz planujemy sasadzenie słoneczników i poziomek. Jak urosną oszalejemy ze szczęścia. Takie oto wystarcza mi życie, proste, normalne, codzienne :-) .Całuje majowo i śle WAM moc!"

Książka także uczestniczy w wyzwaniu bibliotecznym.

czwartek, 30 stycznia 2014

Lato Muminków

Zima, na dworze zawierucha, a ja tu o lecie ;)

Postanowiłam przeprosić się z niektórymi książkami z dzieciństwa. Do "Muminków", chociaż kilka egzemplarzy miałam jakoś niespecjalnie mnie ciągnęło. No i samej bajki nie pamiętam. Jakieś mgliste postacie Włóczykija. Strasznej Buki nie pamiętam.
W tamtym roku przeczytałam kilka książek Tove Jansson. Nie poczułam sympatii do tych stworzeń, niemniej jednak Kometa nad Dolina Muminków" bardzo mi się spodobała. Jest to książka pełna katastroficznych wizji Ziemi, której grozi zagłada.
W tym roku sięgnęłam po kolejną książkę T.Jansson.
Lato Muminków - Tove Jansson
Tłumaczenie: Irena Szuch-Wyszomirska
Tytuł oryginału: Farlig midsommar
Seria/cykl wydawniczy: Muminki tom 5
Qydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 2007
ISBN: 9788310115751
Liczba stron: 192
"Lato Muminków" - pierwsze wydanie miało chyba miejsce w 1954, a wydanie angielskie w 1955. Polskie wydanie jest późniejsze, pochodzi z 1967 (pierwsze wydanie), a to, które trzymam w ręku z 2007 roku. Te daty są potrzebne, uczestniczę w wyzwaniu czytam książki wydane przed 1990 rokiem. oraz w wyzwaniu bibliotecznym (chociaż tutaj dałam link z "Lubimy czytać".

Książka ta zawiera również elementy katastroficzne, a takie elementy nawet lubię ;)
Jest tu Dolina Muminków i Góra Ziejąca Ogniem.

Z tej książki dowiedziałam się, dlaczego nie należy gwizdać w teatrze oraz jaką skomplikowaną rzeczą jest napisanie sztuki teatralnej.
Poznałam niebezpieczeństwa, jakie wynikają z mieszkania w pobliżu wulkanu.
Dowiedziałam się również, jak Muminki spędzają Noc Świętojańską. A raczej powinny spędzać, ponieważ z powodu problemów z Górą Ziejącą Ogniem ta Noc Świętojańska wyglądała nieco inaczej.
Tatuś Muminka okazał się utalentowany i napisał niezwykle interesującą sztukę teatralną „Narzeczone lwa”. PRzy okazji dowiedziałam się, jaką skomplikowaną rzeczą są koligacje rodzinne. Czasem trudno jest się połapać kto jest z kim spokrewniony.

Jaki morał wynika z tej książki? A choćby taki, że czasem warto na swoje mieszkanie spojrzeć z sufitu, a nie tylko z podłogi.
Nie należy gwizdać w teatrze i narażać się Paszczakom. Należy liczyć się ze szczurami. I oczywiście nie warto mieszkać w pobliżu wulkanu.
Najwyższą cenę za takie sąsiedztwo zapłacili mieszkańcy Pompejów ;)
Ech, to kolejna książka w planach czytelniczych.

środa, 29 stycznia 2014

O wyzwaniach czytelniczych

Wiele osób, które prowadzi bloga proponuje udział w różnorakich wyzwaniach.
Ja raczej żadnego wyzwania nie zaproponuję. Trochę to czasochłonne, szczególnie robienie podsumowywań. Wolę korzystać z tego, co oferują inni. U siebie mam banerki do trzech wyzwań.

1)  Od A do Z. Dużo czytam, więc i tak w roku cały alfabet przerabiam. Choć na niektóre litery, np "i" ciężko było coś znaleźć. Teraz jest miesiąc z "m". Książka przeczytana, teraz zbieram się na skrobnięcie czegoś o książce "Magda, miłość i rak". Książka przypadkiem wypatrzona na półce w bibliotece i prawie ukradziona ;)
Czytnik nie wbił mi na konto. Jak sie zorientowałam, to zadzwoniłam (przy takiej pogodzie nie chce mi się do miasta jeździć) i powiedziałam, że mam książkę wypożyczoną i niewpisaną na konto. A podawałam bibliotekarce i książkę i kartę.
Oj, Chomiczek będzie miał kupę roboty, gdy będzie podsumowywał 2 lata wyzwania ;)



2) Wyzwanie biblioteczne. To wyzwanie ma różne poziomy. W zasadzie uczestnictwo w tym wyzwaniu to pikuś. W pierwszym odruchu napisałam, że wypożyczę 100 książek. W tamtym roku wypożyczyłam ~120. Gdzie tkwi haczyk? Trzeba pisać opinie. I tu jest dużo gorzej. W tamtym roku na Lubimy czytać napisałam ~60 opinii. Mam nadzieję, że w tym roku liczba recenzji będzie porównywalna. Tylko trzeba przemóc lenistwo i niechęć do pisania. Bo pisać warto. Choćby dlatego, że wpływa to dobrze na mózg, opóźnia pojawienie się demencji, itp.

3) Czytam książki wydane przed 1990. Dużo łatwiej mi jest czytać książki napisane przed 1990 roku. Dziś kupiłam dwie książki - "Szóstą klepkę" i "Czarownik z krainy Oz". Obie napisane przed 1990 roku. Jeśli idzie o wydanie - jedne z najnowszych, a więc XXI wiek.
Niestety, ostatnio lepiej idzie mi czytanie książek wydanych po 1990 roku. A choćby z powodu serii "Zwiadowcy". Niestety, ktoś przetrzymuje 7 tom tej serii :(


W tym miesiącu przeczytałam tylko "Lato Muminków" - pierwsze wydanie miało chyba miejsce w 1954, a wydanie angielskie w 1955. Polskie wydanie jest późniejsze, pochodzi z 1967 (pierwsze wydanie), a to, które trzymam w ręku z 2007 roku. Czasem mam więc wątpliwości, czy dana książka się kwalifikuje do wyzwania.

niedziela, 26 stycznia 2014

Skazani na śmierć




Wydawnictwo: Niezależna Oficyna Wydawnicza
Data wydania: 1996
ISBN
8370540996
Liczba stron
:144


Książkę pana Piotra Pytlakowskiego przeczytałam parę lat temu. Nie miałam wtedy jeszcze konta na Lubimy czytać.  Potem założyłam i mozolnie spisywałam książki, jakie przeczytałam.
Tej książki nie było w bazach danych.
Poszłam do biblioteki odebrać zamówiony „Kalendarzyk niemałżeński” i akurat ta książka była w zwrotach. Wzięłam z zamiarem wprowadzenia książki. Zamiar się nie powiódł, okazało się, że ktoś ubiegł mnie o parę dni ;)
Ale postanowiłam przypomnieć sobie treść. Tym bardziej, że za parę dni na wolność wychodzi M. Trynkiewicz. Tabloidy bombardują nas nagłówkami „Ekskluzywny film o bestii”, „Ekskluzywny wywiad z matką zabitego chłopca”, „Tu będzie mieszkać bestia”, „Trynkiewicz maluje nagich chłopców”, itp. Spaceruję z psem, więc codziennie mam okazję przeczytać nagłówki tabloidów.
Trochę mnie to drażni. Te nagłówki mogą przeczytać przechodzące obok kiosku dzieci. Są one drastyczne, na pierwszej stronie ze szczegółami bywa opisane jak pani X. mordowała swoje dziecko, itp.

Książka  Piotra Pytlakowskiego "Czekajac na kata" została wydana w 1996 roku, a karę śmierci w Polsce oficjalnie zniesiono 1 września 1998.
Gdy autor rozmawiał ze skazanymi na śmierć obowiązywało memorandum na jej wykonanie, ale nie była ona zniesiona. Część osób objęła amnestia - w grudniu 1989 kara śmierci została zamieniona na 25 lat więzienia. Zastanawiam się, czemu przed zniesieniem kary śmierci nie znowelizowano kodeksu karnego? Niektórzy ze skazanych nie powinni wyjść na wolność. Czasem zazdroszczę USA ich prawodawstwa, gdzie jest możliwe otrzymanie 300 lat więzienia.

Autor rozmawiał z:


- Tomaszem Ciepielewskim, który w 1994 roku zgwałcił i zamordował jedenastoletnią dziewczynkę. Miał wówczas 23 lata
- Eugeniuszem Mazurem, który 9 stycznia 1991 roku zamordował czteroosobową rodzinę (w tym trzyletnie dziecko). Miał wówczas 42 lata.
- Grzegorzem Płociniakiem, który 5 stycznia 1992 roku razem ze wspólnikiem dokonał zabójstwa małżonków Teresy i Andrzeja H. Miał wtedy 41 lat.
- Zenonem Gliwą, który we wrześniu 1991 roku zgwałcił i zamordował szesnastoletnią Agnieszkę P., a w czerwcu 1992 zgwałcił i zamordował jedenastoletnią Wiolettę P. W chwili popełnienia pierwszego czynu miał 24 lata.
- Januszem Kulmatyckim, który 7 marca 1993 roku zastrzelił policjanta Jacka Engla. Miał wtedy 32 lata.
- Mariuszem Trynkiewiczem, który w 1988 roku zamordował na tle lubieżnym czterech chłopców w wieku od jedenastu do trzynastu lat. Miał wówczas 26 lat.




Autor rozmawiał o popełnionym przestępstwie, pytał, co oskarżeni czuli słysząc najwyższy możliwy wyrok, co sądzą o osobie kata.
Do każdego rozdziału dołączony jest opis z rekonstrukcji wydarzeń.
Opisy są dość łagodne, bez makabrycznych szczegółów. Mimo to miałam łzy w oczach czytając o śmierci jedenastoletniej dziewczynki.
Chyba pozostanę przeciwniczką kary śmierci. Nie chciałabym mieć kata w rodzinie.
W Stanach egzekucje są publiczne. Nie wiem, czy byłabym w stanie obserwować zabijanie człowieka. Zarówno, jeśli chodzi o krzesło elektryczne, jak i wstrzykiwanie trucizny. Z książki Jodi Picoult „Przemiana” dowiedziałam się, że proces wstrzykiwania trucizny wcale nie jest taki humanitarny i tez może być bolesny. A czy znany z „Zielonej mili” Eduard Delacroix zasłużył na taką śmierć?

niedziela, 19 stycznia 2014

Czarnoksieżnik z Północy.



Zwiadowcy. Czarnoksiężnik z Północy - John Flanagan

Tytuł oryginału: Ranger's Apprentice: The Sorcerer of the North
Seria/cykl wydawniczy: Zwiadowcy tom 5
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania:  2010
ISBN: 9788376860060
Liczba stron: 383


Kim jest Zwiadowca? Jest to osoba, która ma oczy szeroko otwarte. Umie obserwować i dostrzec grożące niebezpieczeństwo. Jest kimś niezależnym i nie wchodzi w układy z okolicznymi władcami.
W lennie Norgate tak nie jest. Tamtejszy Zwiadowca  - Meralon - popadł w rutynę.
Dzieje się tam coś złego.  Tamtejszy lord Syron zachorował na tajemniczą chorobę. Niektórzy sądzą, że to sprawka
Malkallama - legendarnego czarnoksiężnika

No i jest budzący trwogę las Grimsdell. Oj, nie chciałabym się tam znaleźć wieczorową porą. Za dnia las ten także nie wygląda przyjaźnie.

Will został pełnoprawnym zwiadowcą. Otrzymał własne lenno – Seacliff.
Na polecenie Halta i Crowley’a w przebraniu rybałta opuszcza swoje lenno i udaje się do zamku Macindaw w lennie Norgate.  Lenno to graniczy z Pictą i pełni ważną, strategiczną rolę.

Willa nawykłego do szacunku okazywanego zwiadowcom czeka lekcja pokory – musi przywyknąć do lekceważenia okazywanego rybałtom.
W książce pojawiają się Skandianie, czarny charakter - John Buttle oraz znana z pierwszego tomu Alyss, przyjaciółka Willa.
Jest także Ormanm, syn Syrona.  Prawowity, aczkolwiek niezbyt sympatyczny  przyszły pan zamku Macindaw. Panowanie ma objąć po śmierci ojca. O wiele bardziej sympatyczne wrażenie sprawia jego kuzyn - Keren.

Pod koniec książki Will z dwojgiem mieszkańców ucieka do lasu Grimsdell. Udaje się na poszukiwanie uzdrowiciela Malakallma. Znajduje chatkę uzdrowiciela. Czarnoksiężnik nie mieszka sam. Towarzyszy mu Trobar i inni ludzie odepchnięci przez okolicznych mieszkańców.

Aha, u boku Willa pojawia się nowe zwierzę –
czarno-biała suczka.  Jedno oko ma brązowe a drugie niebieskie.

Czytając książkę pamiętajmy. Pozory mylą. A kiedy kogoś nie lubimy - łatwo jest nam o nim źle myśleć.