wtorek, 22 marca 2016

Podróże, podróże małe i duże...

Wydawnictwo: Edipresse Polska S.A.
Data wydania: 7 października 2015
ISBN: 9788379450596
Liczba stron: 394


Książkę czytało się szybko.
Ale...

O rety!!!!!!!!!!! (s. 23, 54, 261, 261, 273, 274, 281, 281, 282, 282, 284, 365)

"Indie to kraj inteligentnych ludzi"
- s. 337.
[Tak, a w Polsce same pustaki mieszkają...]

"Ludzie z Europy są dziwnie rozbiegani wewnętrznie. Przedmioty wypadają im z rąk, podczas wyjmowania jednej rzeczy z torby wysypują się inne, zahaczają włosami o futryny, paskami o biurka, potykają się na chodniku, podają ci nie to, o co prosiłeś, ciągle za coś przepraszają, ciągle się śpieszą, ciągle czegoś szukają, ciągle czegoś szukają. Mają rozbiegany wzrok, wykonują nerwowe gesty, potrącają szklanki, dzbanki i wazony [...]
Patrzą, a nie widzą. Czytają, a nie rozumieją. Uczą się, ale nie pamiętają [...]
Ludzie w Indiach są zupełnie inni [...]
Ludzie w Indiach są uważni. Inteligentni. Mają myślące oczy"
(s. 104-105).
[Pozdrawiam moich rodaków o rozbieganym i nieinteligentnym spojrzeniu].

O samych Indiach jest tu mało. Ponad połowę książki zajmuje relacja pani Beaty z buddyjskiego ośrodka medytacji w Varanasi. Było tam beznadziejnie. Aż tak beznadziejnie, ze w swoją relację pani Beata wplata elementy horroru "więc jesli Pani Nauczycielka wyda rozkaz, żeby przeprowadzić do końca 'operację na otwartym mózgu', czyli uwięzić mnie i zmusić do ukończenia medytacji - to co może zrobić, aby mi to uniemożliwić [...]? Odrąbać mi palce. Albo odrąbać całe ręce [...]" s. 283.

Pani Beata wraz inną kursantką zwiała z ośrodka. Potem odwiedza rodzinę jednego z indyjskich rikszarzy. Ma on córeczkę. Pani Beata ogląda jej zeszyty i rysunki "na wielokrotnie używanych kartkach" (s. 354).

"Myślę sobie, że należałoby tu przysłać uczniów polskiej szkoły, niech zobaczą jaka jest wartość papieru" (s. 354).

Gdy biorę do ręki niektóre książki pani Beaty widzę, jaka jest wartość papieru.

Pani Beata jest nieprzywiązana do rzeczy materialnych. Nie przeraża jej potencjalna utrata 1000 $. Pieniądze przecież tylko zmienią właściciela. a pieniądze zarobi się (s. 287).

Po przeczytaniu tej książki zastanawiam się, czy warto Tadż Mahal zobaczyć, czy może Indie omijać szerokim łukiem.

Nie chcę tylko krytykować. W książce tej umieszczone jest dużo zdjęć. Podobno dzięki aplikacji Tap2C (podobno darmowa) można się "przenieść" w świat opisany w książce.
Poza tym ośrodkiem medytacji oczywiście ;)
Ze zwykłego tchórzostwa, obawy przed opłatami naliczonymi przez operatora nie skorzystałam. 
Ciekawa technika. Pierwsza przeczytana przeze mnie książka, która to oferuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz