sobota, 24 sierpnia 2013

Balsam dla duszy...

Wydawnictwo: REBIS
data wydania: 2007
liczba stron: 440

Obowiązkowa pozycja dla każdego miłośnika kotów. Zawarte jest tu szereg wzruszających historii o kotach i miłości kocio-ludzkiej. Tak więc można przeczytać o:
- Kadłubku, niepełnosprawnym kotku, który pomógł przezwyciężyć nieśmiałość nieakceptowanej przez rówieśników dziewczynce.
- Papryku, który w czasie II wojny światowej uratował życie ośmioletniej dziewczynce
- Fantazym - kocie, który nałogowo niszczył papier toaletowy
- Rickym, kocie - terapeucie, chorym na kardiomiopatię. Ricky ma fundację swojego imienia - The Ricky Fund
- Henry, kocie, który uratował życie swojej właścicielce i wyczuł zbliżający się wylew
- O kotce Ariel, która zaprzyjaźniła się z Pongo (papugą). "Jeśli potrafią dogadać się ze sobą ptaki i koty, może jest szansa dla reszty świata?" (s.121)
- Dickens - kot, który pomógł swojej pani chorej na raka. Dał jej radość i motywację do życia w czasie choroby
- Ringo - kot, który wyczuł gaz ulatniający się 120 cm pod ziemią, którego nie czuli właściciele. Uratował im życie oraz ich dom.
W książce znajduje się także DEKLARACJA KOTA I OBYWATELA oraz szereg innych wzruszających historii. Jedne historie bawią, inne wzruszają do łez.

Przeczytałam cztery książki z serii "Balsam dla duszy...". Ta książka podobała mi się najbardziej.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Hania Humorek ratuje świat

wydawnictwo: Egmont
data wydania: 2004
liczba stron: 152

Nie wiem, ile ołówków da się wyprodukować z jednego drzewa. Wątpię, że 172 tysiące.
Nie wiem, jak długą linię da się narysować przy pomocy jednego ołówka. Całkiem prawdopodobne, że 56 kilometrów.
Podobno w Stanach co godzinę wyrzuca się 2,5 miliona plastikowych butelek.

Można się domyśleć, że kolejna część przygód Hani Humorek poświęcona jest ekologii. Hania trochę przegina.  Zabrania tacie pić kawy ;)
Chowa swoim kolegom ołówki. Robi to z troski i lasy równikowe, gdyż "w ciągu minuty niszczy się sto akrów lasu równikowego".  Jej wychowawca, pan Łopuch  powiedział, że drewniane kredki i gumki do wycierania mogą pochodzić z drzew wyciętych w lasach równikowych - stamtąd pochodzi 98% drzewa cedrowego.

Hania przyznaje się, że ukryła ołówki. Wspólnie z wychowawcą i innymi dziećmi dochodzą do wniosku, że nie trzeba używać aż tylu ołówków. Jednym ołówkiem można pisać bardzo długo.
Cała klasa bierze udział w akcji ekologicznej - zbierają plastikowe butelki. Dzięki temu zebrali pieniądze na zasadzenie 100 drzew w Dziecięcym Lesie Równikowym w Kostaryce. Ponad to kasa Hani zdobywa Nagrodę Żyrafy.

Ponadto Hania z bratem bierze udział w konkursie na zwariowany plasterek. Trochę zazdrości bratu, że jego projekt bardziej spodobał się jurorom.

Na polecenie wychowawcy pana Łopucha dzieci "adoptują" zagrożony gatunek w pobliżu miejsca swego zamieszkania - w Północnej Wirginii.

"Jeśli chcemy zaopiekować się naszą planetą, powinniśmy zacząć od własnego podwórka" - mówi pan Łopuch. Podpisuję się pod tymi słowami.

Abstrahując od przygód Hani - marnujemy dużo jedzenia, kupujemy zbyt dużo. Przystani upstrzone są pozostałościami po papierosach.
Chociaż książka w paru miejscach może przeginać - warto z dzieckiem porozmawiać o ekologii. Zagrożone gatunki żyją również w Polsce.
W wielu szkołach zbierane są baterie. Albo nakrętki po butelkach - co wiąże się również z konkretną pomocą dla drugiego człowieka. Troski o środowisko nie trzeba zaczynać od ochrony lasów równikowych.


Recenzja opublikowana w ramach wyzwania od A do Z.

środa, 21 sierpnia 2013

Hania Humorek zostaje gwiazdą



Kolejne przygody niesfornej dziewczynki ;)
Wydawnictwo: Egmont
Data wydania: 2008
Liczba stron: 156


Z tej książki dowiedziałam się, że ukrywanie prawdy może swędzieć ;)

Koleżanka Hani zwyciężyła w Wielkim Dyktandzie w Północnej Wirginii.
Brat Hani urodził się w nietypowych okolicznościach, więc o jego narodzinach powiedzieli w telewizji. Tata Hani wygrał w konkursie radiowym. Hania zazdrości i za wszelką cenę chce zostać sławna. Talentu do ortografii nie ma. Próba sprzedaży pestki wiśni z drzewa Jerzego Waszyngtona nie powiodła się. Podobnie było z próbą bicia rekordu Guinnessa.
Hania bierze także udział w konkursie na najsławniejszego  zwierzaka. Jej kotka Myszka zdobywa drugie miejsce. Niestety, gazeta przekręciła nazwisko Hani i na zdjęciu znalazł się tylko jej łokieć.
Hania znalazła sposób, żeby być sławną. Zrobiła coś nie dla siebie wykorzystując swoje talenty.
W czasie próby bicia rekordu Guinnessa dochodzi do wypadku, kolega Hani – Franek – łamie palec. Hania trafia do szpitala. Poznaje tam Laurę, dziewczynkę po przeszczepie serca. Od niej dowiaduje się o innych chorych dzieciach. Widzi zabawki dzieci. Wiele z nich jest zniszczonych – są brudne i popsute.
Hania tajemnicy wykrada je. W domu sama je naprawia i w tajemnicy odsyła do szpitala.
O „tajemniczym złodzieju lalek” pojawia się artykuł w gazecie.

Podoba mi się ta Hania. Jest niesforna, ale potrafi przyznać się do winy. Po lekcjach poszła do nauczyciela i przyznała się, że to ona zawiniła, a nie jej koleżanka.
Powiedziała prawdę, mimo, iż wiedziała, że dostanie trzecią białą kartkę i szlaban/karę od nauczyciela.

Książka ta ma dużą czcionkę. Przeznaczona jest dla dzieci od szóstego roku życia. Ze względu na czcionkę i rozmiary nadaje się na pierwszą, samodzielną lekturę.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Hania Humorek

Megan McDonald



Autorką serii książeczek o niesfornej dziewczynce jest Amerykanka Megan McDonald.

"Megan McDonald wychowała się z czterema starszymi siostrami. Mówi, że większość przygód Hani Humorek oparta jest na jej własnych doświadczeniach. Zrobiła z Hani starszą siostrę, gdyż chciała się przekonać, jak to jest wszystkimi rządzić.  Megan mieszka w Kalifornii".


wydawnictwo: Egmont
data wydania: 2006)
liczba stron: 160
wydawnictwo: Egmont
data wydania: 2011
liczba stron: 160
























Jak widać książka ma dwie okładki. Czytałam drugą, choć okładka pierwsza podoba mi się nieco bardziej.

Hania Humorek właśnie rozpoczyna naukę w trzeciej klasie. Niezbyt chętnie wstaje do szkoły ;)
Swojego młodszego brata nazywa Smrodek. Jej ulubionym zwierzątkiem są Szczęki - roślina muchołapka. Ma także kotkę Myszkę, którą próbuje nauczyć chodzić na dwóch łapkach. Które dziecko tego nie próbowało ;)

W książce jest też parę fajnych momentów - choćby, że nie należy do nikogo odnosić się z uprzedzeniami. Hania krytycznie odnosi się do kolegi z klasy nazywanego Frankiem "pożeraczem kleju". Dopiero na przyjęciu urodzinowym, na które Hania idzie niechętnie dziewczynka przekonuje się, że Franek jest fajnym kolegą.
Inny pozytyw? Trochę inwencji (nie trzeba id razu wpadać w humorki) i można naprawić niechcący zniszczoną przez brata pracę domową.
Wakacje mogą być fajne, nawet, jeśli nigdzie się nie wyjechało (bądź tylko do babci). Rodzice uświadamiają Hani, że w wakacje spróbowała rekina.

Zadowolona Hania natychmiast rysuje na koszulce rekina i pisze "Zjadłam rekina".


Hania Humorek, str. 18.

Hania Humorek, str. 17
















Hania zazdrości bratu wyjazdu do Waszyngtonu. Uznaje to za swoją najgorszą przygodę". Potrafi jednak najgorszą przygodę przemienić w najśmieszniejszą - robi psikus młodszemu braciszkowi. Smrodek trochę się przestraszył.



Hania Humorek str. 135


Przyjmuje jednak młodszego brata do klubu Siusiającej Ropuchy, brat często towarzyszy jej w zabawach. Mimo, że robi do niego groźne miny - sądzę, że Hania go lubi.



Polubiłam Hanię. Jest fajną, rezolutną dziewczynką. Mimo, że ma humorki. A któż ich nie ma? Mimo, że jest niesforna i nie jest najlepszą uczennicą w klasie.

Książka ta ma dużą czcionkę. Przeznaczona jest dla dzieci od szóstego roku życia. Ze względu na czcionkę i rozmiary nadaje się na pierwszą, samodzielną lekturę.


Recenzja opublikowana w ramach wyzwania "od A do Z".

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Dwa lata wakacji, czyli w 888 dni dookoła świata

Wakacje za półmetkiem. Lipiec związany był opieką nad siedmioletnim fanem Harrego Pottera. Wiązało się to także z uziemieniem - "zakazem" wypadów poza miasto. Miło było poczytać o ludziach, którzy uziemieni nie są.
Często, gdy odwiedzam bibliotekę patrzę na zwrócone książki, na nowości. Są książki, które niemal krzyczą "przeczytaj mnie". Tuż przed rozpoczęciem wakacji usłyszałam krzyk tej książki:


wydawnictwo: Świat Książki
data wydania:  2012
liczba stron: 400
- 160 000 kilometrów 
- 24 państwa

- 17 par zdartych klapek
- 2 zaćmienia słońca
- dwie złamane nogi...Te informacje umieszczone są z tyłu książki.
Marta Owczarek i Bartek Skowroński są parą trzydziestolatków. Można rzec, że mają wszystko. Mieszkanie, dobrze płatną pracę. Ona jest adwokatem, on menadżerem. Lubią podróże. Podróżowali już wcześniej. 
Pewnego dnia wpadają na szalony pomysł. Podróż dookoła świata. Od czego zacząć planowanie wyprawy? Przede wszystkim trzeba ustalić datę i miejsce rozpoczęcia wyprawy. Wybór pada na lipiec 2008 rok i na Mongolię, w której będzie miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca. Kolejnym krokiem jest kupno namiotu, wyrobienie międzynarodowego prawa jazdy, , wyrobienie konta, które nie pobiera opłat za zagraniczne wypłaty, załatwienie paru wiz.
Potem powiadomienie znajomych i pracodawców. Wyruszając na tak długą wyprawę pracę raczej trzeba rzucić.O dziwo, wszyscy, łącznie z pracodawcami podeszli życzliwie do tego pomysłu.
Kłótnia o bagaż (może uda się upchnąć jeszcze jedną książkę? )

Dalej następuje opis wędrówki przez trzy kontynenty.To Marta dwa razy łamała nogę. Za pierwszym razem wcześniej zdjęła gips. Ominęłoby ją nurkowanie.

Spotykali ciekawych, życzliwych ludzi. Takich, którzy nie chcą przyjąć pieniędzy za nocleg/posiłek. Takich, którzy gotowi są bezinteresownie pomóc.
Także tych mniej życzliwych. Tych, którzy chcą od turysty, zwłaszcza Europejczyka wyciągnąć kasę.
Mama Bartka (odwiedziła ich w czasie wyprawy) w jednym z krajów została okradziona, skradziono jej paszport. 


Nie chcę streszczać całej książki, pisać o problemach z wizami, itp. Zachęcam do przeczytania.
W książce jest także masa pięknych zdjęć. Wydana jest na pięknym, kredowym papierze. Ogląda się ją i czyta z przyjemnością.

Trochę zazdroszczę odwagi i tej wyprawy. Zaćmień Słońca, wspomnień, zdjęć, które zrobili. 
Wyprawa zajęła im 888 dni. Trochę to był przypadek. O tych trzech ósemkach dowiedzieli się, gdy wrócili do domu.

W 888 dni po powrocie do domu Marta i Bartek zdecydowali się na kolejną podróż.

"21 maja [2013] minęło 888 dni od naszego powrotu to Polski. Postanowiliśmy uczcić to w jedyny słuszny sposób. Spakowaliśmy nasze dwa motorki i wyruszamy na wiele miesięcy do... Stanów. Ale nie tych za Atlantykiem, tylko stanów Azji Centralnej. Najpierw przetniemy "Pribałtyki", potem Finlandia, rosyjską Karelią dostaniemy się na północny Ural, Uralem zjeżdżamy do Kazachstanu, dalej Kirgistan, Tadżykistan, Afganistan, Uzbekistan, Turkmenistan, Iran... Ale jak to będzie i co dalej, to się dopiero okaże..." - piszą na swojej stronie.
Więcej o kolejnej wyprawie można przeczytać tutaj

Marto i Bartku, powodzenia!