piątek, 6 listopada 2015

Trzynasty tom "Zwiadowców"

Wprawdzie "Feblika" wczoraj (5 listopada) nie było, ale dojrzałam książkę, na którą mam chrapkę.

Ta tam!!!
Tytuł oryginału: The Tournament at Gorlan
Tłumaczenie: Zuzanna Byczek
Data wydania: Listopad 2015
ISBN: 978-83-7686-407-5


Trzynasty tom "Zwiadowców"!
Właściwie to nie trzynasty tom, tylko prequel. Ale trzynasty - jeśli idzie o kolejność powstania.
Z tego, co się zorientowałam, akcja toczy się tuż po opuszczeniu przez Halta Clonmelu.
Z niecierpliwością czekam, aż będzie w bibliotece.

I chciałabym kiedyś powtórnie przeczytać całą sagę.

czwartek, 5 listopada 2015

Kamienica i sąsiedzi...

Dla mnie to trochę metafizyczna książka. Wiem, że gdybym miała naście lat - mogłabym ją odebrać inaczej.
Wydawnictwo Bajka
Data wydania: 14 września 2014

ISBN: 9788361824732
Liczba stron: 192


„Rzeczą niezbędną do triumfu zła jest bezczynność dobrych ludzi” [Edmund Burke].
Takie skojarzenie mam po lekturze tej książki. Gdybym  miała książkę opisać w jednym zdaniu - użyłabym tego cytatu.

Jest tytułowa kamienica. Życie w niej toczy się ustalonym rytmem.
Mieszkają w niej świnki, ale równie dobrze mogliby być to i ludzie. Każda świnka ma swój niepowtarzalny charakter. Są świnki zgorzkniałe i świnki leniwe, wylegujące się przed telewizorem.
Kamienica jest znana pod nazwą „pod świńskim kopytkiem”. Dlaczego? Lokatorzy skrywają pewną tajemnicę.
To też książka o inności. Jedna ze świnek - Lucjusz Prosiaczyński odbiega od standardu - jest inny. W dodatku żeni się z radosną  świnką Klarą.  Klara także odbiega od akceptowalnej przez społeczność świnek normy. Lokatorzy zmawiają się przeciw niej. Ale właśnie wtedy zaczynają się zmiany w kamienicy i mieszkańcy mogą uporać się, z tym, co się zdarzyło kiedyś. Z wydarzeniem, z którym związana jest nazwa kamienicy.
Spiskując przeciw Klarze świnki nawiązują bliższe, sąsiedzkie relacje - zaczynają się spotykać (konspiracyjne spotkania odbywają się w piwnicy) i rozmawiać ze sobą.
Powiem tylko tyle, że na dziejącą się komuś krzywdę zareagowała jedna osoba. Świnka, znaczy się.

A my jak często nie reagujemy, gdy komuś dzieje się krzywda?
Sama bywam tchórzem, np. brak mi śmiałości, aby upomnieć kierowcę, że w czasie jazdy busem nie powinno się pisać SMS-ów. Tej odwagi zabrakło nie tylko mnie :(

poniedziałek, 2 listopada 2015

Podsumowanie października




PAŹDZIERNIK

157. Filip i jego załoga na kółkach – Janina Broniewska (30 s.)
158. Bambolandia – Małgorzata Musierowicz (149 s.)
159. Galop’44 – Monika Kowaleczko-Szumowska (314 s.)
160. Cejrowski – Grzegorz Brzozowicz (256 s.)
161. Słoń Birara – Ferdynand Ossendowski (143 s.)
162. Krasnale i olbrzymy – Joanna Papuzińska (35 s.)
163. Florka. Z pamiętnika ryjówki – Roksana Jędrzejewska-Wróbel (52 s.)
164. Florka. Listy do Józefiny – Roksana Jędrzejewska-Wróbel (53 s.)
165. Florka. Listy do babci – Roksana Jędrzejewska-Wróbel (53 s.)
166. Kamienica – Roksana Jędrzejewska-Wróbel (189 s.)
167. Chirurg czy artysta. Marek Szczyt w rozmowie z Urszulą Hollanek. (269 s.)
168. Werka Rozterka i nowa niania – Patricia Hermes (160 s.)
169. Werka Rozterka i dwie nianie – Patricia Hermes (160 s.)
170. Sekretne życie pszczół – Sue Monk Kidd (350 s.)
171. Diossos – Witold Makowiecki (215 s.)
172. Największe kłamstwa naszej cywilizacji – Beata Pawlikowska (359 s.)
173. Maleńkie Królestwo królewny Aurelki – Roksana Jędrzejewska-Wróbel (88 s.)
174. Zły Kocurek. 100 lat – Nick Bruel (162 s.)
175. W dżungli codzienności – Beata Pawlikowska (400 s.)
176. Hania Humorek i Smrodek. Wielka, straszna ciemność. – Megan McDonald (143 s.)
177. Gąska Małgosia – Jan Grabowski (144 s.)
Październik -  3.694s.
Rok 2015 - 35.442

Trochę refleksji. 
Pozytywnie oceniam książki o Werce. Pisałam o nich już. Są jeszcze dwa tomy i wiem, że po nie sięgnę. Mam nadzieję, że będą równie sympatyczne, jak dwa poprzednie i nie zostaną do nich przemycone żadne niemiłe elementy w stylu tablicy do wywoływania duchów, jak w Hani Humorek.

Od dziecka towarzyszyły mi książki. Były one w każdej świątecznej paczce. Wielu książek z dzieciństwa nie pamiętam. Ot, czasem przypomni mi się, że miałam, czytałam. Tak było z książką "Filip i jego załoga na kółkach". Okładkę zobaczyłam na Lubimy czytać, i coś błysnęło. Wiem, że książkę miałam. Nie wiem, czy omawiałam na lekcjach j. polskiego, czy nie. Jestem dzieckiem przełomu. W 1990 roku (wybory prezydenckie, Tymiński, czarna teczka, itp byłam jeszcze w szkole podstawowej). Przeczytałam też parę recenzji i zapragnęłam sięgnąć jeszcze raz po książkę.

Gdy zobaczyłam na półce „crossing book” „Filipa…” zapragnęłam sobie przypomnieć. I sprawdzić, czy rzeczywiście jak głosi recenzja na LC „propaganda wylewa się z każdej strony”. Część historii podoba mi się. Żołnierze niemieccy wycofują się. Idąca za nimi armia znajduje w jednej ze spalonych wiosek małego chłopca. Dowiadują się, że do jednej z sąsiednich wsi schroniła się matka dziecka. I dziecię zabierają. Podkreślone jest zło wojny.
A teraz minusy. Zgodnie maszeruje sobie armia polska i radziecka. Jedni mają czerwone gwiazdeczki, inni orzełki. Jest lato 1944.
Książka kończy się spotkaniem chłopca z matką. Szkoda, że autorka nie pociągnęła tego dalej. Jak owa armia dotarła i zatrzymała się parę kilometrów od Warszawy, w której wiadomo, co się działo.

niedziela, 1 listopada 2015

Dalsze przygody Hani Humorek



Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Tytuł oryginału: The Big Bad Blackout
Wydawnictwo: Egmont Polska
Data wydania: 18 lutego 2015
ISBN: 9788328105362
Liczba stron: 143


Mam dylemat z tą książką.
Właśnie skończyłam czytać trzynasty tom przygód Hani - "Hania Humorek i Smrodek. Wielka, straszna ciemność".

Tak w ogóle lubię Hanię. Jest rezolutną i pomysłową dziewczynką.
Nad Karolinę Północną i miasto Hani nadciąga huragan Elmer (być może był taki w rzeczywistości, nie dotarłam).
Dzieci cieszą się, gdy dowiadują się, że szkoła zostaje zamknięta (he, he... - dzieci wszędzie są podobne).
W dodatku do domu Humorków przyjeżdża babcia ze zwierzętami (między innymi z wężem) - zapowiada się więc ciekawie ;)
W domu gaśnie światło. I okazuje się, że nawet nie mając dostępu do komputera można fantastycznie spędzić czas. Można siedzieć przy kominku i opowiadać sobie różne historie - np. tata i mama Hani zdradzają dzieciom kulisy swego ślubu. Można urządzać różne zawody, np. kto najdłużej wytrzyma bez mrugania.
W książkę wplecione są też elementy historyczne - jest tu wspomniany Abraham Lincoln.
Wspomniana jest także akcja "Godzina dla Ziemi". 
Podobają mi się ilustracje w książce. To już drugi tom, który posiada kolorowe rysunki.
Dlaczego więc kręcę nosem?
Otóż nie podoba mi się wplecenie w całą historię tablicy Ouija.
str 107.


Wplecenie w fajną historię okultystycznego rekwizytu (nawet w Wikipedii ta tabliczka ma taki tag) uważam za mało zabawne.