czwartek, 5 listopada 2015

Kamienica i sąsiedzi...

Dla mnie to trochę metafizyczna książka. Wiem, że gdybym miała naście lat - mogłabym ją odebrać inaczej.
Wydawnictwo Bajka
Data wydania: 14 września 2014

ISBN: 9788361824732
Liczba stron: 192


„Rzeczą niezbędną do triumfu zła jest bezczynność dobrych ludzi” [Edmund Burke].
Takie skojarzenie mam po lekturze tej książki. Gdybym  miała książkę opisać w jednym zdaniu - użyłabym tego cytatu.

Jest tytułowa kamienica. Życie w niej toczy się ustalonym rytmem.
Mieszkają w niej świnki, ale równie dobrze mogliby być to i ludzie. Każda świnka ma swój niepowtarzalny charakter. Są świnki zgorzkniałe i świnki leniwe, wylegujące się przed telewizorem.
Kamienica jest znana pod nazwą „pod świńskim kopytkiem”. Dlaczego? Lokatorzy skrywają pewną tajemnicę.
To też książka o inności. Jedna ze świnek - Lucjusz Prosiaczyński odbiega od standardu - jest inny. W dodatku żeni się z radosną  świnką Klarą.  Klara także odbiega od akceptowalnej przez społeczność świnek normy. Lokatorzy zmawiają się przeciw niej. Ale właśnie wtedy zaczynają się zmiany w kamienicy i mieszkańcy mogą uporać się, z tym, co się zdarzyło kiedyś. Z wydarzeniem, z którym związana jest nazwa kamienicy.
Spiskując przeciw Klarze świnki nawiązują bliższe, sąsiedzkie relacje - zaczynają się spotykać (konspiracyjne spotkania odbywają się w piwnicy) i rozmawiać ze sobą.
Powiem tylko tyle, że na dziejącą się komuś krzywdę zareagowała jedna osoba. Świnka, znaczy się.

A my jak często nie reagujemy, gdy komuś dzieje się krzywda?
Sama bywam tchórzem, np. brak mi śmiałości, aby upomnieć kierowcę, że w czasie jazdy busem nie powinno się pisać SMS-ów. Tej odwagi zabrakło nie tylko mnie :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz