sobota, 26 kwietnia 2014

Czy chciałbyś spotkać Dżina?

Albo znaleźć pierścień spełniający życzenia? Czego życzyłbyś/życzyłabyś sobie? Karolcia miała czarodziejski, niebieski koralik. Dzieci z książek Andrzeja Maleszki mają magiczne, czerwone krzesło. Wypowiadają życzenia, ale najczęściej wynikają z tego problemy.

Tłumaczenie: Irena Tuwim
tytuł oryginału: Five Children and It
Wydawnictwo: Zielona Sowa
data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7623-426-7
liczba stron: 260

Było raz sobie pięcioro dzieci. Robert, Antea, Janeczka, Cyryl i Baranek. W czasie wakacji wyjechali na wieś. Pewnego dnia, gdy bawiły się w kamieniołomie wykopali tajemniczego stworka. Chcieli wykopać dziurę do Australii (kto kiedyś nie chciał ;) ). Dziury nie wykopali, ale wykopali Psammetycha - duszka Piaskoludka. Duszek ten może spełniać życzenia. Dzieci skwapliwie korzystają z tej możliwości
- chcą być piękne jak dzień
- chcą mieć złote dukaty
- jedno z nich staje się przedmiotem pożądania
- chcą mieć skrzyła
- mieszkają na zamku
- jeden z nich staje się olbrzymem
- Baranek staje się dorosły
- Spotykają Indian
- ich mama znajduje ukradzione klejnoty

Większość ich życzeń była nieprzemyślana, lub wypowiedziana bez zastanowienia. Z większości życzeń wynikły problemy.
Nie chcę tu dawać spojlerów, ale jaka jest korzyść z bycia pięknym jak dzień, skoro nikt ich nie poznawał? Po co mieć złote dukaty, których nie można wydać?

A wy, czy chcielibyście spotkać Psammetycha? O co byście go poprosili? Jesteście pewni, że wasze życzenia byłyby przemyślane? Raczej nikt nie poprosiłby o ichtiozaura megaterium, czy pterodaktyla.
Te życzenia były popularne, kiedy na świecie żyło dużo duszków - Piaskoludków.
Jeśli spotkacie duszka Piaskoludka zdradzę wam dwie rzeczy. Psammetychy nie lubią wody (mogą od niej umrzeć) i dość łatwo jest je obrazić.

I na zakończenie dowcip o dżinie. Taki z przymrużeniem oka ;)

Szedł gościu po plaży w Kalifornii i kopnął coś, co przypominało lampę dżina. Potarł i dżin wyskoczył ze środka
- Jestem dżinem, spełnię twoje jedno życzenie
- Łał, krzyknął gość, to ja chcę autostradę na Hawaje!
- Stary, odpada, wiesz ile to betonu? Stali? Projektów? Wymyśl coś innego.
- To ja chciałbym zrozumieć kobiety. Chciałbym wiedzieć, co myślą, dlaczego płaczą, co podoba im się w facetach, dlaczego strzelają fochy i chciałbym w końcu poznać tą idealną, z którą będę szczęśliwy...
- Ta autostrada ma mieć 4 czy 6 pasów ruchu?


Wyzwania:
- biblioteczne
- od A do Z
- Czytam książki wydane przed 1990 rokiem (autorka zmarła w 1924 roku, więc...) Pierwsze, angielskie wydanie książki miało miejsce w 1902 roku, a polskie, skrócone w 1910. Czyli ponad 100 lat temu. Nawet mojej babci nie było wtedy na świecie.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Być kobietą, być kobietą...

"Być kobietą, być kobietą - marzę ciągle będąc dzieckiem..." - śpiewała Alicja Majewska
Tylko, że bycie kobietą nie zawsze jest fajnie. Owszem - w Europie, Ameryce Północnej kobiety mają dość wysoki status. Same wybierają męża, pracują. Zarabiają przyzwoite pieniądze.Ale nie wszędzie tak jest. Są kraje, gdzie kobieta nie może wybrać męża. Są kraje, gdzie kobiety posyła się do najgorszych prac za marne pieniądze (ok 40 dolarów miesięcznie). Są kraje, gdzie kobieta nie ma dostępu do edukacji. Gdzie kobieta musi wyjść za mąż, nie może pozostać samotna.
Czytałam wiele książek poświęconych sytuacji kobiet. Ostatnio przeczytałam książkę "Sprzedane. Tragiczne losy azjatyckich kobiet" autorstwa Louise Brown

Tłumaczenie: Bożenna Stokłosa
Tytuł oryginału: Sex slaves: the trafficking of women in Asia
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 10 października 2012
ISBN: 9788377996690
Liczba stron: 304

Trudno jest mi ocenić tę książkę. Jest ona pisana suchym językiem. Dużo w niej suchych faktów.
Książka jest jednak wstrząsająca. Jest to rodzaj reportażu przedstawiający skalę prostytucji w Azji.

Już z pierwszych stron książki dowiadujemy się o nepalskiej dziewczynce sprzedanej w wieku 12 lat do zamkniętego domu publicznego w Indiach za równowartość 50 funtów! W chwili rozmowy z autorką Sahana miała 19 lat i była zakażona wirusem HIV.
Do domów publicznych bywają sprzedawane nawet dziewięciolatki!

"Niezamężna dziewczyna siłą rzeczy zachęca mężczyznę do popełnienia gwałtu" (niezależnie od tego, ile ma lat). Wrr....
A kobieta pozbawiona dziewictwa jest zepsuta.
(Biedni ci mężczyźni - tak ironicznie skwitowała to moja mama)

A do udowodnienia przestępstwa gwałtu w niektórych krajach islamskich potrzeba czterech pobożnych mężczyzn jako świadków.
Nóż się w kieszeni otwiera!

W wielu krajach dziewczynę pozbawioną dziewictwa, nawet w wyniku gwałtu, uważa się za zepsutą.
W Azji istnieje duże zapotrzebowanie na dziewczyny - dziewice.
W niektórych krajach obowiązuje zbrodnia honorowa.
Wiele prostytutek jest niepiśmiennych. Wiele dziewcząt jest sprzedawanych za jakąś marną sumę przez rodziców. Wiele dziewcząt jest okłamywanych obietnicą pracy. Dziewczęta są też werbowane przez byłe prostytutki. Wyjeżdżają do nieznanego kraju, nie znają języka. Granicę często przekraczają nielegalnie, albo z fałszywym paszportem.
Te młodsze dziewczęta muszą okłamywać, ile mają lat. Piętnastolatki mówią, że mają np. 25.


Nie spodziewałam się, że prostytucja w Azji przybiera aż taką skalę.
Nie spodziewałam się, że aż taką rolę w tym procederze odgrywa Japonia i japońscy mężczyźni.Japońscy biznesmeni są okrutni w stosunki sprowadzanych do nich nepalskich, czy filipińskich dziewcząt.

W wielu krajach policja jest skorumpowana - sama czerpie profity z prostytucji. Na domy publiczne od czasu do czasu organizuje się (nie)zapowiedziane naloty. Te najmłodsze dziewczynki są ukrywane.

W książce jest sporo świadectw dziewczyn - prostytutek.

"Oczywiście, nie wszyscy Azjaci kupują usługi seksualne..." (s.37).
Chciałabym wierzyć, że takich mężczyzn jest większość, bo po przeczytaniu książki mam wrażenie, że tak postępują tylko nieliczni. A wierność według mnie ma znaczenie. Tylko wierność może uchronić przed AIDS.

I najgorzej, że tym kobietom, dziewczynkom nie można pomóc...

Wyzwanie biblioteczne się kłania ;)

sobota, 19 kwietnia 2014

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Panem et circenses

Nie wiem, co napisać o książce, która doczekała się tysięcy recenzji.Będą to luźne refleksje. Będzie także kilka spojlerów - zdradzę imiona 5 osób, które poniosły śmierć. Pewnie nie napisałabym tego tekstu, gdyby nie wyzwanie biblioteczne ( a tu są aż trzy pozycje) i nie to, że jutro muszę się pożegnać z trylogią. Zanieść ją do biblioteki, ponieważ książki zostały zarezerwowane i czekają na nie inni czytelnicy. Ech, czasem szkoda pożegnać się z książką.



Chleba i igrzysk!
Ta maksyma znana jest od starożytności. Z motywem tym mamy do czynienia choćby i w Quo vadis. Igrzyska, walki gladiatorów miały miejsce w starożytności i na początku naszej ery. To już było i nie wróci więcej.

Nie wróci? Po przeczytaniu "Igrzysk śmierci" nie jestem tego taka pewna.

Jest rok...
Nie jest podane który. W każdym razie Nie ma już Stanów Zjednoczonych. Na ich ruinach mieści się państwo Panem. Dla wielu z nas trudno sobie wyobrazić mapę świata bez USA. Tym czasem mapa polityczna nieustannie się zmienia. Dziś jedno państwo jest, jutro go nie ma, bądź jest mniejsze - gdy jakaś republika ogłosi niepodległość.
Lodowce topnieją, i wielce prawdopodobne, że część USA za jakiś czas zostanie zalana. Nie chcę sobie wyobrażać, co się stanie, gdy wybuchnie super wulkan Yellowstone.

Stolicą Panem jest Kapitol. Wokół niego jest dwanaście dystryktów. Istnieje jeszcze legendarny, trzynasty dystrykt. Wielu mieszkańców Panem jest przekonanych, ze został on całkowicie zniszczony. W telewizji co jakiś czas pokazywane są ruiny Trzynastego Dystryktu. Tymczasem Trzynasty Dystrykt istnieje. Odgrywa on kluczową rolę w ostatniej części trylogii - "Kosogłos".
Życie w Dystryktach nie jest łatwe. Mieszkańcy najbiedniejszych Dystryktów cierpią głód. Katniss - aby utrzymać rodzinę musi polować i brać tzw. astragale - paczki z żywnością. Każdy astragal jest obciążony dodatkowym losem w Dożynkach. Zwiększa szansę na stanie się trybutem.
Podróże między Dystryktami są zakazane. (Jestem ciekawa, jak wyglądało życie i świat poza Panem ;) )
Panem jest państwem totalitarnym. Jego władze nie tolerują buntów.
Cóż. ludzie od zawsze buntują się przeciw władzy, tym bardziej, jak opiera się ona na tyranii. Do buntu doszło także i w Panem. 74 lata przed rozpoczęciem się akcji książki 13 dystryktów zbuntowało się. W Panem wybuchła wojna domowa.  Powstanie zostało stłumione.
Mieszkańcy dystryktów zostali srodze ukarani.  13 dystrykt oficjalnie został zniszczony.
Pozostałe dystrykty muszą obserwować Głodowe Igrzyska. (Przymusowe oglądanie telewizji, ech... Póki co - mam do dyspozycji pilota ;) ). Każdy dystrykt reprezentuje dwójka młodych ludzi - chłopiec i dziewczyna.  zostają oni wylosowani na tak zwanych Dożynkach. Mieszkańcy Dystryktów obserwują, jak ich znajomi/dzieci walczą ze sobą na śmierć i życie. Zwycięzca może być tylko jeden!W czasie 74 Głodowych Igrzysk zostaje wylosowana młodziutka Prim. Katniss nie może się z tym pogodzić i zajmuje jej miejsce. Katnis wraz z Peetą udaje się zwyciężyć. Wyjątkowo władze zgodziły się na dwóch zwycięzców. Katniss i Peeta drogo zapłacili za zbuntowanie się przeciw władzy. Tą karą jest ponowny powrót na arenę. Są to przecież 75 głodowe Igrzyska i Ćwierćwiecze poskromienia. Igrzyska muszą więc być wyjątkowe. Cóż, marzyła mi się rola Katniss jako mentorki. Suzanne Collins zaskoczyła mnie trochę.

Podobała mi się fantazja autorki. Wymyślenie niebezpiecznych zwierząt - ós gończych. Kto wie, czy takie stworzonko nie powstanie ;).
Kolejnym wymyślonym zwierzęciem  jest głoskułka. No i jeszcze są zmiechy...

Najbardziej podobała mi się pierwsza i druga część trylogii. Co do trzeciej - mam mieszane uczucia. Za dużo osób zginęło na końcu. Nie podobała mi się ta krwawa jatka.
Szkoda mi osób, które zginęły. Według mnie tylko jedna-dwie osoby zasłużyły na swój los.
Prezydent Colin, za to, że wpadła na pomysł urządzenia kolejnych, Głodowych Igrzysk. Mam nadzieję, że nie doszły do skutku.
Nie zasłużyła śmierć Prim i Cinna. Nie zasłużył na nią także Finnick - trybut z czwartego dystryktu. Niestety, nie doczekał narodzin syna. Tych osób najbardziej mi szkoda.

Fajnie, że powrócił Jaskier - kot Prim.

Mam nadzieję, że wydarzenia opisane w tej książce są fikcją. Że nikt nie wpadnie na pomysł zorganizowania Głodowych Igrzysk. Ale ludzie nie zawsze uczą się na błędach. No i świat, ziemia nie jest wieczna. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak zachowają się ludzie w obliczu zagrożenia.
No i dzisiaj mamy państwa totalitarne (choćby Korea Północna).
I dzisiaj ludzie patrzą na śmierć. Wykonywanie kary śmierci obowiązującej w USA  jest w pewnym sensie publiczne. Wprawdzie niewiele osób ją obserwuje, zawsze jednak...

Teraz kolej na kolejną wizję świata w przyszłości. Świat, w którym książki są palone, czyli 451° Fahrenheita. To wydarzenie - publiczne palenie książek także miało miejsce. Jest opisane choćby w książce "Piórko na wietrze" w latach 60 w Chinach. Płakać mi się chciało, jak niszczono tam książki.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Spotkanie niezupełnie literackie...


Są książki, które się czyta, są i takie, które się raczej ogląda. Albo takie, w których niebagatelną rolę odgrywa fotografia i fotograf. Do takich książek należą albumy. Otóż byłam dzisiaj na spotkaniu z fotografem. Z osobą, która robiła zdjęcia jednej z najbardziej znanych osób na ziemi. Tą osobą fotografowaną był papież Jan Paweł II. Tym fotografem jest Arturo Mari.  Arturo Mari odwiedził moje miasto. Najpierw napiszę coś o nim. Wykorzystam w tym celu Wikipedię.

Arturo Mari urodził się w 1940 roku. Swoją pracę papieskiego fotografa rozpoczął 9 marca 1956 za pontyfikatu Piusa XII. Potem, stale jako fotograf L'Osservatore Romano, towarzyszył kolejnym papieżom: Janowi XXIII, Pawłowi VI, Janowi Pawłowi I, Janowi Pawłowi II, aż po pontyfikat Benedykta XVI. Podczas swojej wieloletniej fotograficznej pracy przy boku papieża nigdy nie wziął ani jednego dnia urlopu. Jana Pawła II fotografował aż do śmierci. Ostatnie jego zdjęcie wykonał w dniu pogrzebu. Wspomnienia Arturo Mari z życia obok Jana Pawła II spisał Jarosław Mikołajewski z Gazety Wyborczej w książce "Do zobaczenia w raju"
W czerwcu 2007 r. przeszedł na emeryturę. Miejsce Arturo Mariego zajął jego uczeń i asystent Francesco Sforza.

Mam kilka albumów papieskich. Mam także moje zdjęcie z Papieżem. Fotografię wykonał najprawdopodobniej Arturo Mari.
Wzięłam albumy, wzięłam zdjęcie z nadzieją, że uda się otrzymać autograf. I udało się, czym się tutaj pochwalę :D





Arturo Mari wykonał ponad milion zdjęć. Aż trudno sobie wyobrazić ;)

Jednym z albumów, jakie posiadam jest album zatytułowany "Pokolenie J.P.II". Książka została wydana już po śmierci Jana Pawła II. Zawiera orędzia  i przemówienia papieskie kierowane do młodych  ludzi z okazji Światowych Dni Młodzieży. Dzień taki przypada w Niedzielę Palmową. Co dwa - trzy lata młodzież spotyka się w kraju wyznaczonym przez Papieża. Spotkania takie odbywały się między innymi w Buenos Aires, Santiago de Compostella, Częstochowie, Denver, Manilli, Paryżu, Toronto, Kolonii, Sydney, Madrycie, Rio de Janeiro.
Wbrew pozorom jest tu sporo do czytania - przemówienia Jana Pawła II i Benedykta XVI kierowane do młodych ludzi. Światowe Dni Młodzieży w Kolonii prowadził już Benedykt XVI.

Pokolenie J.P.II - Adam Bujak
Wydawnictwo: Biały Kruk
Data wydania: wrzesień 2005
ISBN: 83-88918-91-5
Liczba stron: 189
Wspominam o tym albumie, bo pasuje do wyzwania "Od A do Z" ;)

Spotkanie odbyło się w kościele, pomiędzy dwiema mszami. Czasu było mało - spotkanie trwało godzinę.

Książka zyskuje na wartości, jeśli widnieje na niej autograf autora.

piątek, 11 kwietnia 2014

Trzęsienie ziemi i nie tylko...

"Jednak trzęsienie ziemi to przedziwna rzecz. Jesteśmy przekonani, że ziemia pod naszymi stopami jest twarda i nieruchoma. Mówi się przecież, że ktoś 'mocno stoi nogami na ziemi'. Aż pewnego dnia uświadamiamy sobie, że tak nie jest. Ziemia, skała, która powinna być niewzruszona, staje się płynna jak gęsta ciecz..." (s. 99)

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
tytuł oryginału: 神の子どもたちはみな踊る
(Kami no kodomo-tachi wa mina odoru)
Wydawnictwo: MUZA
Data wydania: 10 stycznia 2007
ISBN: 83-7495-181-4
liczba stron: 182


Podobają mi się te szlaczki - 神の子どもたちはみな踊る - to znaczy oryginalny, japoński tytuł.
To moje pierwsze spotkanie z pisarzem i literatura japońską. Pierwsze nie licząc japońskiej bajki dla dzieci, o której pisałam na Lubimy czytać w tym poście.
Chyba pierwszy raz sięgnęłam po książkę pisarza wiedząc, że jest wymieniany w gronie faworytów do Literackiej Nagrody Nobla. Szczerze mówiąc do tej pory nie interesowałam się tym, kto jest wymieniany w gronie faworytów.

Przeczytałam. Książkę czyta się szybko, jest niezbyt obszerna objętościowo.
Książka składa się z sześciu opowiadań. Wszystkie opowiadania łączy jedno wydarzenie - trzęsienie ziemi w Kobe w 1995 roku.
Przeczytałam, i...

W końcu dowiedziałam się, skąd się biorą trzęsienia ziemi. Otóż w głębi ziemi żyje olbrzymia Dżdżownica. Jeśli się dostatecznie wkurzy to...
wywołuje trzęsienie ziemi.
A ja przez tyle lat byłam przekonana, że to jest sprawka płyt tektonicznych ;) Ale w końcu człowiek uczy się przez całe życie.

Dowiedziałam się także, czego, a raczej kogo boją się japońskie dzieci. Jest nim "pan Trzęsieniowy".

Książka składa się z sześciu opowiadań. Opowiadają one o miłości, relacji z drugim człowiekiem. O żonie, która opuściła męża. O człowieku, który obserwował, jak jego przyjaciel poślubia kochaną przez niego (właściwie przez ich obu) dziewczynę. O tym, że fajnie jest patrzeć w ognisko. Wszystkie opowiadania łączy jedno wydarzenie - trzęsienie ziemi w Kobe w 1995 roku.

Jeszcze nie wyrobiłam sobie zdania na temat twórczości pana H. Murakami - przyszłego noblisty (?). W każdym razie niektóre fragmenty książki podobały mi się. Jest w książce coś urzekającego.
I dlatego sięgnę po jedną z jego powieści.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Mały ranking

Chciałabym napisać kilka opinii, ale różne rzeczy stają na przeszkodzie. Internet, choroba zwierzaka, itp.
Chciałabym napisać o "Igrzyskach śmierci", o książkach Astrid.
Aby przełamać złą passę podam ranking kwartalny - książek, które udało mi się przeczytać przez trzy miesiące. Niektórzy takie podsumowania robią raz w miesiącu. W tym roku postanowiłam podawać liczbę stron. Liczba ta jest jednak tylko szacunkowa - wszak wiadomo, są e-booki. Także poszczególne wydania mogą się różnić, jeśli idzie o objętość.

STYCZEŃ 2014

1. Alicja po drugiej stronie lustra – Lewis Carroll (112 s.)
2. Zwiadowcy. Płonący most (Księga Druga) – John Flanagan (350 s.)
3. Zwiadowcy. Ziemia skuta lodem (Księga Trzecia) – John Flanagan (350 s.)
4. Zwiadowcy. Bitwa o Skandię (Księga Czwarta) – John Flanagan (392 s.)
5. Zwiadowcy. Czarnoksiężnik z Północy (Księga Piąta) – John Flanagan (383 s.)
6. Zwiadowcy. Oblężenie Macindaw (Księga Szósta) – John Flanagan (380 s.)
7. Krótka historia geniuszy – Bill Bryson (384 s.)
8. Magda, miłość i rak – Alina Mrowińska (224 s.)
9. Dzika droga – Cheryl Strayed (512 s.)
10. Zbrodnie robali. Wesz, która pokonała armię Napoleona, i inne diaboliczne insekty – Amy Stewart (256 s.)
11. Adrian Mole. Szczere wyznania – Sue Townsend (163 s.)
12. Zbrodnie roślin. Chwast, który zabił matkę Abrahama Lincolna i inne botaniczne okropieństwa – Amy Stewart (240 s.)
13. Ocean na końcu drogi – Neil Gaiman (216 s.)
14. Lato Muminków – Tove Jansson (192 s.)
15. Czekając na kata – Piotr Pytlakowski (144 s.)
16. Kalendarzyk niemałżeński – Dorota Wellman, Paulina Młynarska-Mortiz (304 s.)
17. Adrian Mole. Na manowcach (228 s. )
18. Sexy mama. Jedz, chudnij i ciesz się sobą – Katarzyna Cichopek (224 s.)
19. Szósta Klepka – Małgorzata Musierowicz (188 s.)
20. Nowe psoty Emila ze Smalandii – Astrid Lindgren (122 s.)


LUTY 2014

21. Niezwykłe światy Arabelki – Łaszkiewicz Edyta (122 s.)
22. Ja, kapitan – Tadeusz Wrona (220 s. )
23. Zezia, Giler i Oczak – Agnieszka Chylińska (142 s.)
24.   Wszystkie stworzenia duże i małe – James Herriot (338 s.)
25. Zwiadowcy. Okup za Eraka - John Flanagan (472 s.)
26.   Zwiadowcy. Królowie  Clonmelu - John Flanagan (472 s.)
27. Koci taksówkarz – Sari Peltoniemi (164 s.)
28. Zwiadowcy. Halt w niebezpieczeństwie - John Flanagan (512 s.)
29. Zwiadowcy. Cesarz Nihon-Ja – John Flanagan (566 s)
30. Zwiadowcy. Zaginione  historie – John Flanagan (510 s.)
31. Zwiadowcy. Królewski zwiadowca.  – John Flanagan  (487 s.)
32. Detektyw Blomkvist – Astrid Lindgren (176 s.)
33. Kati w Paryżu  - Astrid Lindgren (176 s.)



MARZEC 2014

34. Adrian Mole. Czas cappuccino – Sue Townsend (301 s.)
35. List do matki. Wyznanie miłości – Waris Dirie (160 s.)
36. Taniec szczęśliwych cieni – Alice Munro (352 s.)
37. Serce – Edmund de Amicis (214 s.)
38. Ostatnia przygoda detektywa Noska – Marian Orłoń (136 s.)
39. Eli, Eli – Wojciech Trochman (152 s.)
40. Przygody kota Filemona – Sławomir Grabowski, Marek Nejman (280 s. )
41. Oto jest Kasia (160 s.)
42. Rasmus, rycerz Białej Róży – Astrid Lindgren (143 s.)
43. Rasmus i włóczęga – Astrid Lindgren  (191 s.)
44. Igrzyska śmierci – Suzanne Collins (350 s.)
45. W pierścieniu ognia – Suzanne Collins (358 s.)
46. Kosogłos – Suzanne Collins – (372 s.)
47. Rasmus, Pontus  i pies Toker – Astrid Lindgren – (174 s.)
48. O psie, który jeździł koleją – Roman Pisarski – (56 s.)


Na 48 pozycji 45 zostało wypożyczonych z biblioteki. Tak więc mam zaległości, jeśli idzie o wyzwanie biblioteczne. 31 pozycji zrecenzowanych, Marto! Czyli czternastu recenzji brakuje.

Nie mam ochoty pisać opinii o niektórych książkach. O ile bardzo mile wspominam "Przygody kota Filemona" i mam zamiar coś o tej książce napisać, to już o

książce "Niezwykłe światy Arabelki" – Łaszkiewicz Edyty nie wiem, co napisać. Nie przepadam za pisaniem krytycznych opinii, ale książka nie podobała mi się. Nie polubiłam Edwarda - Chłopca o Makaronowych Włosach, Lisiej Dziewczynki, Trojaczków.
A ilustracje - makabra! Właściwie jeden szczegół sprawia, że ilustracje nie podobają mi się. A są to oczy bohaterów. Według mnie pasują do horrorów.
Brak mi także krótkiej notki biograficznej na temat Edyty Łaszkiewicz. Może jestem ignorantką, ale do tej pory nie słyszałam o tej pani.
Co mi się w książce podobało? Tytuły niektórych rozdziałów.

Niezwykłe światy Arabelki
Wydawnictwo: Skrzat
Data wydania: 16 października 2013
ISBN: 9788374378680
Liczba stron: 128

Bardzo ciekawa recenzja jest tutaj. Można zobaczyć także ilustracje. Nie zniechęcam do przeczytania książki. Wam może się ona spodoba. Ponoć jest odpowiednia dla fanów "Alicji w Krainie Czarów". Fanką "Alicji..." nie jestem.  Książce mówię nie.

Udało mi się przeczytać 48 książek łącznie liczących 12.630 stron. 45 książek przeczytałam po raz pierwszy, 3 z nich to "déjà vu". A raczej "déjà lu" ;)

Za hit uznaję serię "Zwiadowcy", "Przygody kota Filemona" i "Igrzyska śmieci".