środa, 29 października 2014

"Z" jak Zosia

Zosia mieszka w podwarszawskich Łomiankach na ulicy Kociej. Bardzo przyjemna nazwa ulicy, prawda?
Przeczytałam dwa pierwsze tomy z serii.
 - Zosia z ulicy kociej
 - Zosia z ulicy kociej na tropie
Zosię poznajemy, gdy chodzi do trzeciej klasy.  Jej tata jest psychologiem, a mama ilustruje książki dla dzieci. Przeprowadzają się z centrum Warszawy do Łomianek.


Zosia ma zwariowaną rodzinkę. Pomijam rodziców, ale są jeszcze dwie babcie i ciocia wraz z dziećmi i psem Rufusem vel Rosołem.
Gdy mama i tata wyjeżdżają do Londynu opiekę nad nimi przejmuje zwariowana ciocia Mania.
Pomaga ona Zosi oswoić się z mieszkańcami ulicy Kociej.
Podobał mi się epizod z pogrzebem myszy i casting na twarz pająka.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania:14 sierpnia 2012
ISBN: 9788310122681
Liczba stron: 256



Zosia zdaje do 4 klasy. Już nie uczy jej pani Wielądek, ale  Wanda Mroczna-Pęśko. W dodatku uczy matematyku. Zosia się jej boi. Przezwała ją Mroczną Pampirą. Jednak nauczycielka skrywa jakąś tajemnicę. Trochę pomoże to rozwiązać impreza integracyjna odbywająca się na  ulicy Kociej. I siostra Zosi Mania. Czekam na dalsze części i wątek pani Mrocznej-Pęśko.
W okolicy grasuje kuna. Ciocia Zosi ma zaskakujące sposoby, aby się jej pozbyć. Książka osadzona jest w czasach współczesnych, pojawia się motyw świętowania Halloween, Zosia wraz przyjaciółmi wkraczają do domu swojej wychowawczyni. A właściwie domu jej mamy.

Książka jest napisana językiem przystępnym dla dziecka. Autorka promuje czytelnictwo. Jest tam odniesienie do wielu książek z klasyki dziecięcej, np. Astrid Lindgren.
Ilustracje - mimo, że czarno-białe też są zabawne. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki Tyszki i sądzę, ze nie ostatnie. Chcę wiedzieć, jak się potoczyły losy Wandy Mrocznej-Pęśko. Chyba skrywa jakiś sekret. Okazuje sie, że nie jest tak niemiła i straszna, jak się Zosi na początku czwartej klasy wydawało.

Wyzwania:
- Od A do Z
- Wyzwanie biblioteczne

niedziela, 19 października 2014

Pod szczęśliwą kocią gwiazdą

Oto niepozorna książka. Według niektórych to nie jest książka. Według niektórych książką można nazwać publikacje liczącą więcej, niż 600 stron. Według niektórych Osoba dorosła nie powinna czytać książek przeznaczonych dla dzieci dla siebie. Cóż...
Nie zgadzam się z żadną z tych opinii.

Wydawnictwo Dreams
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-932877-1-0
Liczba stron: 120
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 1989
ISBN: 83-7023-052-0
Liczba stron:115




Nie wiem, dlaczego wypożyczyłam tę krótką, niepozorną książkę. Bo na okładce był kot? Być może.
Wypożyczyłam wersję beżową. Po jej przeczytaniu nabrałam ochoty  na zapoznanie się z niebieską wersją. Chciałabym porównać ilustracje. Nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że pierwsze wydanie bije to moje (trzecie) na głowę. Lubię kolor niebieski i tamta kicia bardziej do gustu mi przypadła.
Wydanie, które miałam jest bardziej nowoczesne. I nie przeczę - że ciekawie ilustrowane. Zależy, co kto lubi, prawda?

Grażyna Strumiłło-Miłosz jest bratową Czesława Miłosza. Opisuje przygody kotki Frygi. Ponoć są to autentyczne historie.

Jestem skłonna dać tym słowom wiarę. Przygody Frygi są realne.
Biedna Fryga. Kilka razy o mało nie straciła życia. Wlazła do pralki automatycznej. Od śmierci uratowała ją interwencja drugiej kotki, która wskoczyła na pralkę i zaczęła przeraźliwie miauczeć. Pralkę wyłączono w ostatniej chwili. Ta przygoda niewiele kotkę nauczyła, bo potem wlazła do piekarnika. Ponad to - przestraszyła włamywaczy. To dzięki temu została w domu, w którym był już inny kot. Autorka planowała oddać Frygę. Inną ciekawą przygodą jest wyprawa za granicę. Jako pasażerka na gapę.
Jeden z rozdziałów dotyczy dręczenia zwierząt. Frygę zaatakowali chłopcy i wyrzucili ją z trzeciego piętra. Kotka wypadek przeżyła.


Fryga jest kotką, która nie ma połowy ogonka i ma dwukolorowe oczy. Jedno z nich jest niebieskie. Autorka misze, ze w nocy jej oczy przypominają sygnalizację uliczną. Jedno z nich świeci na czerwono, a drugie na zielono.
Chciałabym poznać dalsze dzieje Frygi. Nawet, jeśli miałoby to być smutne zakończenie.

Inne i bardziej szczegółowe przygody Frygi są w tek krótkiej książce, którą wszystkim polecam :)
Nie żałuję, że książkę wypożyczyłam (zawsze to można kolejną pozycję w wyzwaniu bibliotecznym odhaczyć ;) ). Dowiedziałam się, że w rodzinie Miłoszów nie tylko Czesław był tak utalentowany. Choć niewątpliwie tylko on dostał Nagrodę Nobla.

czwartek, 2 października 2014

Kobiety nie bij nawet kwiatem...

Tłumaczenie: Simbierowicz Lidia
Tytuł oryginału: My feudal lord
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 6 czerwca 2012
Liczba stron: 368

"Lekarzowi powiedziałam, że spadłam ze schodów..."

Mustafa Khar to potwór. Nie tylko dlatego, że znęcał się nad zwierzętami. Za nieposłuszeństwo zbił niesfornego psa. Także dlatego, że:
- Bił żonę. Nawet wtedy, gdy była w ciąży.
- Raz podtopił półtoraroczną córeczkę, tylko dlatego, że marudziła w czasie kąpieli.
- Uprowadził dzieci.
- Zmusił żonę do współżycia tuż po operacji macicy.
- Romansował i współżył z trzynastoletnią siostrą swojej żony. Zapłacił za jej aborcję. Adila była wtedy prawie 4 razy młodsza od niego!
- Służącą traktował jak podczłowieka.


Nie będę wyliczać innych dokonań Mustafy. Nie będę opisywała w jaki sposób dręczył Tehminę. Kto chce się dowiedzieć więcej - niech sięgnie po książkę.

Jedna osoba napisała, że Tehmina sama zawiniła. Rozwiodła się z pierwszym mężem. Wzięła ślub z dwa razy starszym od niej Mustafą i wiele lat tkwiła w toksycznym związku.  Nie wiem, jak wielka jest wina Tehminy. Wiem jedno. Nic nie usprawiedliwia przemocy. Nic nie usprawiedliwia podniesienia ręki na ciężarną żonę. Nawet na kochankę.  Kiedyś przeczytałam wiersz - aforyzm. Całość wyleciała mi z głowy. Zapamiętałam jeden wiersz. "Kobiety nie bij nawet kwiatem...".