Polecany post

Spis recenzji...

czyli porządek musi być! Jak już człowiek dłużej, niż rok prowadzi bloga, to może pogubić się, o jakiej książce pisał, a o jakiej nie.  Pos...

wtorek, 12 lutego 2019

O tym można rozmawiać tylko z królikami

Tytuł oryginału: Om detta talar man endast med kaniner
Data wydania: 7 marca 2018
ISBN: 9788377761564
Liczba stron: 54


"Moi najbliżsi, to znaczy moi rodzice
stoją w kuchni bardzo blisko siebie
a jednak odległość między nimi
można liczyć w kilometrach"


Wg mnie to książka o smutku i wyobcowaniu. Pełna metafor i pięknie ilustrowana. Chyba bardziej dla starszych dzieci. Tytułowy Królik ma trzynaście lat.
zdjęcie z książki



Autorka książki mieszka w Szwecji. Książkę napisała w 2013 roku.
Anna Höglund.tiff
Wikipedia

Dlaczego ta książka? Bo jest plebiscyt LC i wyzwanie LC, które niechcący w połowie spełniłam [a póki co - próbuję spełnić w całości, czyli przeczytać więcej, niż jedną książkę z plebiscytu LC]. Wiele książek spośród nominowanych przeczytałam jeszcze w 2018 roku. Mam nadzieję, że dalsze punkty będą ciekawe, bo czytać książek ze swoimi inicjałami nie zamierzam.

niedziela, 23 grudnia 2018

Wesołych świąt



Wam i waszym rodzinom życzę dobrych, rodzinnych  świąt.
Błogosławieństwa od Dzieciątka Jezus!
fot. Przemek Wysogląd SJ



piątek, 30 listopada 2018

Musimy porozmawiać o Kevinie



Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi, dziecko i tekst
Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski
Wydawnictwo: Videograf II
Tytuł oryginału: We Need to Talk About Kevin
Data wydania: 3 stycznia 2012
ISBN: 9788371839030
Liczba stron: 448

 Po lekturze tej książki mam mnóstwo refleksji, chociaż nie wiem, czy jestem w stanie składnie i ładnie wyłożyć wszystkie myśli kłębiące się po jej przeczytaniu. Starałam się jak najmniej zdradzić z fabuły.  Ale chyba niemal każdy wie, jaki temat został w niej poruszony.

To trudna książka i miejscami może być nużąca [np. rozwlekłe opisy], ale cieszę się, że ją przeczytałam. Pomoże mi innym okiem spojrzeć na film.


Kilka rzeczy chciałabym tu poruszyć.
1. Jakie okoliczności przyczyniły się do Czwartku?
To, że Eva nie radzi sobie jako matka? To, że Kevin jest trudnym [złośliwym???] dzieckiem? A może jedno i drugie? Lub coś jeszcze...

2. Osoba Kevina. Miałam wrażenie, że Kevin jest do szpiku kości zły, nie ma w nim nic dobrego. Od urodzenia [a może nawet od poczęcia  ]. Z premedytacją odrzuca pierś matki, z premedytacją nie mówi, z premedytacją w wieku 6 lat sika [i nie tylko] do pieluchy.
Czy są tak wyrachowane dzieci? Czy dziecko może być czystym złem?

3. Jaki jest pozytywny bohater tej książki? Nie znalazłam żadnego.
Nie oznacza też, że wszystkich bohaterów uważam za złych. Nawet Evy nie uważam za złą kobietę.

4. Relacje w rodzinie
a. Matka - ojciec
b. ojciec - Kevin
c. Kevin - matka
Osobę Celii pomijam.

Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się tego. Nie chodzi mi tylko o zabicie kilku uczniów.
Czasami czytając książkę gugluję, tu też tak było.
Osoba Kevina jest zmyślona. ale sprawcy innych szkolnych masakr są prawdziwi.

środa, 26 września 2018

Dziewczyny z Wołynia

Wydawnictwo:Znak Horyzont
Data wydania: 2 lipca 2018
ISBN: 9788324042913
liczba stron: 320



"Po prostu nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Ogarnęła mnie zgroza" [s.149]

Lekturze tej książki towarzyszyły mi dwojakie emocje.
Radość i łzy.
Jak tu się nie uśmiechnąć, gdy czyta się o sielskim życiu na Wołyniu? Zgodnie ze sobą żyli Polacy, Żydzi i Ukraińcy.
Jak się nie uśmiechnąć, gdy czyta się o nastolatce, która mimo wojny chce się bawić i prosi mamę o pożyczenie ładnej garsonki? Albo cieszy się, że dostała nowe palto [s.114].


Potem były łzy i złość na to, co się tam stało. Za to, że te młode, często kilkuletnie dziewczyny patrzyły na śmierć swoich najbliższych. Jedna dziewczynka udawała martwą pod ciałem matki...


W 1943 roku na Wołyniu nie było bezpiecznych miejsc. Nie było bezpiecznych dni. Atak mógł nastąpić wszędzie i w każdej chwili.
Oprawcy nie szanowali nawet kościołów.
A zamiast Mikołaja do drzwi pukała UPA...

"Nic w życiu nie zostało mi oszczędzone, Pan Bóg zabrał mi rodziców. Zabrał mi rodzeństwo. Zabrał mi ukochanego męża i jedynego syna. Moje ukochane dziecko. Czy mam o to wszystko pretensje do Boga? Czy zwątpiłam w jego istnienie?
Na początku tak. Na początku nie potrafiłam sobie tego wszystkiego wytłumaczyć i zrozumieć. Dlaczego akurat oni? Dlaczego akurat ja? Dlaczego to na nas spadły takie straszliwe nieszczęścia? Jak Bóg mógł na to wszystko pozwolić? Z wiekiem przyszła jednak pokora i zrozumienie. Nie, nie mam pretensji do Boga. To bowiem nie Bóg zadał mi te wszystkie cierpienia. Zadali mi je ludzie"
[s. 164-165].

piątek, 24 sierpnia 2018

Niezwykłe koty


Wydawnictwo Ezop
Data wydania: maj 2018

ISBN: 9788365230294
Liczba stron: 104
Ciekawa książka przedstawiająca pięć autentycznych, kocich historii. Każdą informację o kocie dodatkowo sprawdziłam w Wikipedii. Są to: 

1) Kot Simon - jedyny kot nagrodzony medalem Dickin

2) Siemon - kot, który według legendy przebył ponad 2 tysiące kilometrów, aby wrócić do domu. Kot ten ma swoją ławeczkę w Murmańsku. Prawdziwą!!!
żródło

3) Latający kot Kiddo
żródło


4) Masza, kotka która w zimie własnym ciałem ogrzewała niemowlę i tym samym uratowała mu życie
żródło

5) Rudzielec, kot, który ocalił rodzinę z pożaru. Zbudził jednego z domowników.
źródło



Polecam!
Jedyne, czego zabrakło mi w książce to krótkiej adnotacji historycznej/prasowej na temat tych zwierzaków.

niedziela, 22 kwietnia 2018

Charlie i wielka, szklana winda

Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Tytuł oryginału: Charlie and the Great Glass Elewator
Data wydania: 2004
ISBN: 9788372985453
Liczba stron: 190


Ech, mam mieszane uczucia. Książka zakręcona [średnio lubię takie]. Ale jak tu się nie uśmiechnąć, gdy czyta się taki dialog jak:

"Jestem prezydentem Stanów Zjednoczonych" - odparł głos.
- Jasne, a ja Czarodziejem z Krainy Oz. Gadaj zdrów!"

[To naprawdę był prezydent USA, jest on jednym z bohaterów tej książki].

I zgadzam się z R. Dahlem [oraz W.Wonką]. Każdy z nas powinien jak najmniej a-co-jakować. Bo gdyby Kolumb a-co-jakował to pewnie nigdy nie zdecydowałby się na podróż do Ameryki [Indii, znaczy się :P ].
Pieśń Umpa-Lumpów nie podobała mi się, natomiast piosenka niani jest rewelacyjna!

"[...] OK, powiadam, zatem do dzieła,
Czas uczyć się polityki,
Jak niepotrzebnych rad się udziela,
Jak ankiet zmienia wyniki
Jak czarne sprawki się, hops, wybiela -
I temu podobne triki.

W telewizorze jak występować
Każdego dnia po południu
I jak też w styczniu wyrok ferować
zupełnie inny niż w grudniu"
[tłum. J. Łoziński].

Wybaczam autorowi szklaną windę, która może wynieść się na orbitę ziemską.
Irytują mnie [nie wybaczam ] dziadkowie Chaliego [pan Wonka też bywa irytujący ]. Mają ~80 lat i od 20 lat leżą w łóżku. Sorry, ale moja babcia w wieku 60 lat biegała jak fryga, opiekowała się dwojgiem wnucząt [mną i siostrą], które ledwo co wyszły z niemowlęctwa. W wieku 70 lat dawała sobie radę z naszym szalonym 25 kilowym psem.
Do tej pory myślałam, że najbardziej brutalną, mściwą i podstępną istotą we Wszechświecie jest człowiek. Jeśli jest coś gorszego [a według tej ksążki jest] - źle to rokuje Wszechświatowi  .

PS 1. W sierpniu nie będzie nocy Perseid. Zostałam uświadomiona. Będzie Noc Spadających Skrętów.
PS 2. Połknęlibyście Wonka-Vitę [pastylkę odmładzajacą]? Dziadkowie to zrobili, jednak byli zachłanni i źle na tym wyszli.

Książkę polecam tym, którzy czytali i polubili pierwszą część - "Charlie i fabryka czekolady". 

piątek, 20 kwietnia 2018

Tajemnica Filomeny


Tajemnica Filomeny

Tytuł oryginału: The Lost Child of Philomena Lee:
A Mother, Her Son and a 50 Year Search
Tłumaczenie: Magdalena Rychlik
Data wydania: 18 lutego 2014
ISBN: 9788378397021
Liczba stron: 504



Moja znajoma, której pożyczyłam tę książkę twierdzi, że jest to jedna z najlepszych książek, jakie czytała. I chyba muszę zgodzić się z tą opinią.
Książka porusza wiele spraw. Nie tylko nielegalne adopcje, jakie miały miejsce w Irlandii w latach 50 XX wieku.
Ale także kwestie polityczne - manipulowanie okręgami wyborczymi w USA.

Kolejnym wątkiem jest homoseksualizm, sytuacja gejów, szczególnie zajmujących wpływowe stanowiska w rządzie, a następnie AIDS.
Szkoda mi Michaela, ale w dużej mierze zachorował na własne życzenie. Tym bardziej, że miał od losu szansę. Pierwszy test dał wynik negatywny.
"Nie zrobiłem nic, czego nie zrobiłyby miliony innych ludzi" [s. 447]. Sorry, ale miliony ludzi raczej nie uprawia seksu sado-macho.

Zakonnice.
Nie wiem, co jest gorsze. To, że tysiące dziewcząt było zmuszonych oddać swoje dzieci, czy to, że po wielu latach uniemożliwiono im spotkanie [Filomenie i jej synowi]. Tym bardziej, ze Michael był dwukrotnie w Irlandii, a część jego rodziny mieszkała kilkanaście kilometrów od klasztoru.
Filomena mimo tych traumatycznych wydarzeń nie straciła wiary.
Poniżej przytaczam fragment wywiadu z Filomeną.

Fragment wywiadu z Filomeną Lee [poza książkowego]:

"Pani stała się ofiarą wielkiej machiny. Wiem, że tysiące młodych dziewczyn, jak Pani, zostało zmuszonych do oddania swoich dzieci do adopcji. Ma pani żal do Kościoła?

Jane: Od razu powiem, że mama nie czuje się ofiarą Kościoła. W żadnym przypadku nie mówi o sobie jako o osobie pokrzywdzonej.

Filomena: Dokładnie. Takie niestety były czasy. Społecznie uznawano, że samotne matki nie mogą się zajmować dziećmi. To było normalne. Martwiłam się jak matka o swojego syna, jednak musiałam się pogodzić z naszym losem. Nie mogę mieć żalu do Kościoła o to, co się wydarzyło. Najgorsze, co mogłoby mnie spotkać, to trzymać wobec kogoś urazę. Człowiek musi nauczyć się przebaczać. Ja już dawno mam za sobą ten etap. Teraz wiem, że moim zadaniem jest pomoc innym osobom, które utraciły dzieci i rodziców, spotkać się ponownie. To, że ja nie spotkałam ponownie swojego synka, nie znaczy, że inni nie mogą".