piątek, 2 października 2015

Podsumowanie września

WRZESIEŃ

146. Pierścień i Róża czyli historia Lulejki i Bulby z rysunkami autora. Pantomima przy kominku dla dużych i małych dzieci – William Makepeace Thackeray (203 s.)
147. Ostatnie piętro – Irena Landau (103 s.)
148. Wyjątkowy dzień – Anne-Dauphine Julliand (228 s.)
149. Reksio i Pucek – Jan Grabowski (36 s.)
150. Bóg zawsze znajdzie ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia – Regina Brett (361 s.)
151. Oddech – Monika Jaruzelska (255 s.)
152. Mama ma zawsze rację - Sylwia Chutnik (125 s.)
153. Daleki rejs - Anna Onichimowska (62 s.)
154. Położna. 3550 cudów narodzin - Jeanette Kalyta (324 s.)
155. Pięć Królestw. Łupieżcy Niebios - Brandon Mull (440 s.)
156. Gdzie jesteś, tatusiu? – Anna Onichimowska (131 s.)

Wrzesień - 2268 stron
Rok 2015 - 31 748 stron


Jeśli idzie o ilość książek - ok.
Bywało jednak lepiej.
Jeśli chodzi o liczbę stron - jeden z najsłabszych miesięcy. A szczegółowy ranking prowadzę od 2011 roku. Był słabszy miesiąc - choroba i śmierć babci.


Tytuł oryginału: Sky Raiders
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Data wydania: 5 listopada 2014
ISBN: 9788328103900
Liczba stron: 440

Rozpoczęłam nową serię - Pięć Królestw. I nie wiem, co sądzić. Wiem, że sięgnę po kolejne tomy. Całość ma liczyć pięć tomów i autor dopiero ją pisze. Daleka droga, zanim przeczytam ostatni tom. W październiku w Polsce wyjdzie drugi tom - Błędny Rycerz.  Nie wiem, na jakim etapie praca Brandona Mulla nad tą serią. W Ameryce chyba wyszła 3 część - Crystal Keepers. Nie wiem, jak to przetłumaczyć. Strażnicy Kryształu??
Z pierwszego tomu dowiedziałam się, jak złe jest Halloween ;) Bo od Halloween cała zabawa się zaczęła. Grupa dzieci, w tym Cole trafiła do innego świata.

Tytuł oryginału: Une journée particulière
Tłumaczenie: 
Sylwia Filipowicz
Data wydania: 30 stycznia 2015
ISBN: 
9788375167450
Liczba stron: 228
Bardzo podobała mi się książka "Wyjątkowy dzień". Niektórzy może czytali "Ślady małych stóp na piasku". To jest drugi tom. Jest on inny, bardziej mistyczny powiedziałabym.  Jest to historia o niełatwym szczęściu. Książka opisuje jak choroba dzieci i śmierć córki wpłynęła na relacje małżeńskie i  rodzinne.
Książka zawiera też elementy zabawne. Ubawiła mnie scena przedstawiająca spotkanie najstarszego syna z najmłodszym Autorka zaryzykowała i wraz z mężem zdecydowali się na czwarte dziecko. Urodził im się syn, zdrowy.

"Gaspard nieustannie nalegał, że chce mieć młodszego brata. Kiedy byłam w ciąży wykazywał wręcz gorączkowy entuzjazm. Kiedy Arthur przyszedł na świat, biegiem wpadł na porodówkę i stanął jak wryty przed maleńkim zawiniątkiem.
- Przecież to niemowlak! - zawołał z rozczarowaniem. - Nie o to was prosiłem. Chciałem mieć brata w moim wieku, żebym mógł się z nim bawić. Ten tu to jakiś niedojda,

Na próżno tłumaczyliśmy mu, że życie każdego człowieka zaczyna się w ten sposób. Gaspard uznał pojawienie się w naszej rodzinie niemowlęcia za błąd w realizacji zamówienia. W końcu, po kilku dniach czułosć wygrała z rozczarowaniem". 
(Wyjątkowy dzień, s. 190)

Bardzo podobał mi się wiersz Williama Ernesta Henleya, który autorka zamiesza na końcu książki.


Z okowów najmroczniejszej Nocy
których już nigdy Dzień nie skruszy
dziękuję bogom, których Mocy
zawdzięczam hardość mojej Duszy

I chociaż ogrom cierpień wkoło
me usta skargą niesplamione.
Spadają ciosy na me czoło,
choć zlane krwią, lecz podniesione

Tu, gdzie się rozpacz z bólem splata
jedynie Śmierć się zakraść może.
W grozie mijają długie lata, 
lecz strach mnie nie zmógł i nie zmoże.

I chociaż kroczę wśród Chaosu,
błądzę w Cierpienia mrocznej głuszy,
jestem Kowalem swego Losu
I Kapitanem mojej Duszy.


1 komentarz: