piątek, 25 września 2015

O porodach i położnych

"Wpuściła mnie do środka i wskazała na krzesło przy biurku.
- Proszę siadać, dowód osobisty, karta ciąży.
Podałam jej dokumenty. Kolejny skurcz poderwał mnie z krzesła.
- Dlaczego pani wstała? Proszę usiąść! - Podniosła głos nawet na mnie nie patrząc.
- Nie mogę siedzieć w trakcie skurczu, za bardzo mnie boli - odpowiedziałam.
- Co pani opowiada! Wszystkie siedzą, a pani nie może! Będę mierzyć ciśnienie.
Próbowałam usiąść. Zaczął się kolejny skurcz, mimo to ciśnienie musiało być zmierzone, bez gadania.
- Wysokie - bąknęła.
Czyżby nie wiedziała, że w trakcie skurczu ciśnienie zawsze jest wyższe? Jak widać nie.
- Proszę zdjąć majtki i przejść na fotel.
Zdjęłam pośpiesznie bieliznę, zsunęłam buty; miały metalowe zelówki i okropnie stukały na kafelkowej podłodze. Na palcach przeszłam kilka metrów w kierunku fotela. Położna przerwała pisanie i spojrzała znad okularów.
- Kto pani kazał zdjąć buty? proszę wrócić i je włożyć - wydała polecenie zniecierpliwionym już tonem.
Wkurzyła mnie [nie dziwię się ;) ] . Wróciłam, włożyłam buty i specjalnie mocno stukając obcasami, podeszłam do fotela. - Niech się pani położy - odezwała się, nie podnosząc wzroku znad wielkiej księgi.
Usiadłam na fotelu, ale kłaść się nie miałam zamiaru. Jeden skurcz macicy przechodził w kolejny.
- Proszę wezwać lekarza, chciałabym, żeby w końcu ktoś mnie zbadał - powiedziałam stanowczo.
- Poproszę w swoim czasie, nic pani do tego.
Co za babsztyl [babsztyl to za mało powiedziane ;) ] pomyślałam. Mój poziom adrenaliny wyraźnie się podniósł. kolejny skurcz rzucił mnie na kolana. Wyglądało to tak, jakbym spadła z fotela. Położna spojrzała na mnie i nie śpiesząc się, wzięła słuchawkę do ręki.
- Panie doktorze, NIESTETY [!!!, Caps Lock - ja] pacjentka do zbadania.
[...]"
Położna..., s. 69-70.

Data wydania: 13 stycznia 2014
Wydawnictwo Otwarte
ISBN: 9788375152746
Liczba stron: 324

10 miesięcy czekania i niecałe 2 dni lektury. W międzyczasie życie było i trochę telewizji. Np przegrany - niestety - mecz siatkówki :( (Polska-Włochy)
A poświęciłam się i wstałam o trzeciej rano ;)

Sięgając po tę książkę byłam przekonana (nie wiem czemu), że będzie to książka amerykańskiej położnej opisującej pracę w amerykańskim szpitalu. A tu niespodzianka. Polska położna, realia polskich oddziałów położniczych.
Są tu przedstawione historie porodowe wielu kobiet, łącznie z dwoma porodami autorki.

Widać, jaki przełom dokonał się w polskim położnictwie w latach dziewięćdziesiątych i na początku tysiąclecia:

- od zakazu uczestnictwa ojca w porodzie po porody rodzinne
- od zabierania po porodzie dziecka matce (ponoć może się od matki bakteriami zarazić) po kładzeniu dziecka na brzuch kobiety
- od porodu w pozycji leżącej po możliwość wybrania dowolnej pozycji przez kobietę
- od porodów w szpitalach po możliwość wybrania porodu w domu (w asyście położnej) czy domu narodzin

Pewnie nie zawsze jest różowo, ale zaszły ogromne zmiany.

Książkę oceniam na plus. Nie podobały mi się tylko wstawki filozoficzne dotyczące bioenergoterapii, jogi itp.

3 komentarze:

  1. Książka idealna dla mnie, wszak kończę 5 miesiąc ciąży. :) Od dawna miałam ochotę na "Położną" - na szczęście mam swój własny egzemplarz, za który zabieram się w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia życzę :)
      A jeśli idzie o książkę - jestem ciekawa opinii.

      Usuń
  2. Nie mogę się doczekać kiedy będzie dostępna w mojej bibliotece. Zapraszam na mojego bloga- www.ogrod-opowiesci.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń