wtorek, 10 stycznia 2017

Cykor, Igor i nie tylko

Chciałabym zaprezentować dwie książki.  Pierwszą z nich jest urocza książka "Cykor". Pięknie ilustrowana.  To właśnie okładka zachęciła mnie do wypożyczenia książki.
Bohaterem książki jest urodzony na wsi kotek Cykor. Pewnego dnia  oddala się od swojej mamy, rodzeństwa i przyjaznego domostwa. Ma to pewne konsekwencje.
Cykor ma jednak szczęście, jakie niestety ma niewiele kotów.  Zostaje znaleziony przez rodzinę kochającą zwierzęta. I tak trafia do rodziny, w której mieszka pies asystujący Igor i zazdrosny kot Łatek. Oj, zwierzęta potrafią być zazdrosne. No, może nie knują takich intryg, jak Łatek.
Z własnych doświadczeń wiem, że koty strzelają fochy. Ostatnio przygarnęłam małego, wyrzuconego na mróz kociaka, to Misia (ma nieco ponad rok) śmiertelnie się obraziła. Już jej trochę przeszło.
Autorka porusza w książce kilka problemów:
- niepełnosprawność i pies asystujący. Jedną z bohaterek jest jeżdżąca na wózku dziewczynka.
- bezdomne zwierzęta

Wydawnictwo Literatura
Data wydania: 2015
ISBN: 9788376724195
Liczba stron: 64

Książka i krótka notka z tyłu o autorce zachęciły mnie o googlowania. I tak odkryłam inną książkę autorki. I czegoś się o autorce dowiedziałam. 

Wydawnictwo SOL
Data wydania: 11 sierpnia 2011
ISBN: 978-83-62405-18-3
Liczba stron: 261


Książka Blondyn i blondyna jest przedrukiem tego bloga. Publikowanie blogów w formie książkowej jest modne. To nie pierwsza książka tego typu. Czytałam już "Magda, miłość i rak", czy "Chustka".
I chyba warto coś wiedzieć o autorze, nawet, jeśli się sięga po niepozorną książkę. Bo w książkę Cykor zostały wplecione elementy autobiograficzne. Autorka jeździ na wózku i pierwszym psem asystującym był Golden Retriever  Igor. Igor jest już za Tęczowym Mostem więc pewnie książka jest hołdem oddanym Igorowi. Z psem Igorem mieszkają też koty - między innymi Łatek.
Nie będę streszczać książki, zachęcam o lektury. Powiem tyko, że książka opisuje codzienne zmagania z życiem chorującej na rdzeniowy zanik mięśni autorki. I roli psa asystującego. Za mało jesteśmy przyzwyczajeni do obecności takich zwierząt na uczelni, w restauracji, bibliotece, czy kościele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz