niedziela, 22 czerwca 2014

O kontynuacjach

Jedną z najpiękniejszych książek, jakie czytałam jest  "Przeminęło z wiatrem". Niektórzy uważają, że to jest romans. Ja się z tym nie zgadzam. Owszem - są wątki miłosne. Ale są one wplecione w historię XIX Ameryki. Ameryki, w której toczy się wojna domowa.
Książka kończy się, tak, jak się kończy. Większość osób wie jak. Nie kończy się happy endem.


Po przeczytaniu "Przeminęło z wiatrem" byłam ciekawa kontynuacji. Bo od pewnego czasu było jasne, że powstaną dalsze losy Scarlett. Toczyły się boje o prawa autorskie. Wiadomo było, że ten, kto uzyska prawa do napisania dalszego ciągu "Przeminęło z wiatrem" dostanie w prezencie przysłowiową żyłę złota. Było to dla mnie oczywiste, że zapoznam się z dalszymi losami Scarlett. Książka ukazała się w 1991 roku. Posiadam wydanie dwutomowe.

Tłumaczenie: Joanna Dąbrowska
Tytuł oryginału: Scarlett: Gone with the Wind
Wydawnictwo: EM
data wydania: 1995
ISBN: 8386396253


"Bardzo udana kontynuacja bestsellera 'Przeminęło z wiatrem'"... - głosi jedna z recenzji.

Chyba raczej nieudana. Czuć inne pióro, Scarlett nie jest już tą samą osobą.

Po śmierci Melanii Scarlett jeszcze raz spotyka się z Rhettem. Następnie wyjeżdża do Irlandii - odwiedzić kraj i rodzinę swojego ojca. Nadal kocha Rhetta, chce go odzyskać.
Jestem w stanie wiele wybaczyć Scarlett. Wybaczyłam odbicie siostrze narzeczonego (w "Przeminęło z wiatrem").
Będąc w Irlandii mimo swojej miłości do Rhetta Scarlett wdaje się w romans z hrabią. Tego już zrozumieć nie jestem w stanie. Pomijam to, że romans miał fatalne skutki, skończył się pobytem Scarlett w więzieniu. Przyczyny uwięzienia nie zdradzę, nie chcę, by opinia stała się spojlerem.

Autorce też nie wybaczę opisu porodu Scarlett. Tego, że ją ubezpłodniła.

Jak widać nie da się skopiować Margaret Mitchell, a 55 lat dzielące czas powstania obu książek okazał się przepaścią nie do przebycia.
"Przeminęło z wiatrem" przeczytałam z wielką przyjemnością. Urzekła mnie ta książka.
Czytając "Scarlett" czułam, że to już nie to.
Nawet Joanne Whalley-Kilmer, grającej w kontynuacji Scarlett daleko jest do Vivien Leigh.

Timothy Dalton i Joanne Whalley-Kimler

Clark Gable i Vivien Leigh


Pokochałam Scarlett, nie polubiłam TEJ O'Hary.

Książkę "Scarlett" przybliżyłam w ramach wyzwania "od A do Z".

Jest jeszcze takie cudo jak "Rhett Butler. Przeminęło z wiatrem - kontynuacja" autorstwa 'a. Boję się sięgnąć po to cudo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz