piątek, 5 lutego 2016

Podróże, podróże...

Wydawnictwo National Geographic
Data wydania: maj 2015
ISBN: 9788375966169
Liczba stron: 344


Książki Pawlikowskiej czyta się szybko. Jest tu trochę o dżungli, Brazylii. I Wenezueli z uwzględnieniem perypetii granicznych.
I ludzie są uczciwi. Pani Beata w czasie podróży zgubiła aparat fotograficzny. I aparat znalazł się!

Trochę przeszkadzają mi wstawki filozoficzne pani Pawlikowskiej.

W tej książce...

Czyżbym wyczuła dżendera?

Otóż jednym z brazylijskich miast jest tradycja, że mężczyźni przebierają się ostatniego dnia karnawału za kobiety. Jest karnawał - OK. Nie przeszkadza mi to. Ale podpisywanie zdjęcia "to był ten jeden jedyny dzień, kiedy mężczyźni ujawniali swoje prawdziwe oblicze i przebierali się za kobiety" ?

To facet pokazuje swoje prawdziwe oblicze, gdy przebiera się za kobietę :O ?

Tak, zgadzam się. Wszyscy jesteśmy najpierw ludźmi. Zgadzam się, że generalizowanie jest złe. Nie będę pani Dorocie Szelągowskiej wydzierała młotka z ręki i krzyczała "to nie wypada"!!! Fajnie, jak babka ma smykałkę do takich rzeczy. Nawet chciałabym, żeby zmierzyła się z moim starym mieszkaniem, gdzie jest ~10 różnicy w poziomie.

Ale to nie my podzieliliśmy świat na rodzaj męski i żeński, tylko natura. I jeżeli ten podział jest sztuczny, to dlaczego żadna kobieta w biegu na 100 metrów nie przekroczyła granicy 10 sekund, a facetom bez większych problemów się to udaje? Po przeczytaniu tej książki naszła mnie ochota, żeby sprawdzić czas sprinterów.

A w książce "W dżungli codzienności" rozpisuje się na temat reinkarnacji...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz