poniedziałek, 20 lipca 2015

Kobieta, której nie znałam...

Data wydania: 2014
Liczba stron: 91
Wydawnictwo Muchomor
ISBN: 9788389774781


Konstancja Czirenberg/Zierenberg (1605–1653). Nigdy o niej nie słyszałam. Żyła dość dawno,w XVII wieku. Tę nietuzinkową postać miałam okazję poznać dzięki Annie Czerwińskiej - Rydel. O Konstancji można także przeczytać w angielskiej Wikipedii. Szkoda, że tylko w angielskiej, ponieważ Konstancja urodziła się w Gdańsku.

Książka jest świadectwem pewnej epoki. Czasów, w których nie wypadało się kąpać – bo można dostać od tego wyprysków. Kąpiel – jeśli już – to w koszuli, nie nago.
Czasów, w których to mężczyźni sprawowali władzę. Konstancja miała szczęście. Dzięki ojcu dane jej było się kształcić. Znała 6 języków (źródło), poza tym odebrała nauczanie muzyczne. Była utalentowana pod tym względem.

"Czasem mam wrażenie, że zapominasz o najważniejszym - pani Czirenberg spojrzała surowo na męża.  - Konstancja jest dziewczynką i nasze wychowanie powinno się skupiać na przysposabianiu jej do bycia żoną i matką, kobietą skromną i bogobojną, a nie jakąś artystką [...] 
Sam mi kiedyś mówiłeś, że uczoność kobieca jest czymś wielce podejrzanym, a jedyne studia, którym mogą się oddawać panienki, to te, które uszlachetniają ich charakter i nauczą, jak żyć dobrze, pracowicie i świątobliwie.  A teraz sprowadzasz do naszej córki nauczycieli muzyki, języków, malarstwa, kupujesz jej książki, kształcisz, jakby miała być ... No właśnie, kim?
- Anno, powiedział po chwili. - Wiem, że kobiety ze swej natury przeznaczone są do innych celów i zadań, niż my, mężczyźni. Ale... mamy czterech synów, a żaden z nich nie ma tylu talentów i takiej chęci do nauki, jak nasza córka. Mam ja hamować tylko dlatego, że jest dziewczynką?" (s.61).


„Konstancja była zafascynowana Ratuszem, obrazami, i tym co mówił jej ojciec. Podobało się jej to, że traktował ją poważnie, niemal jak dorosłą, i pozwolił jej wejść do miejsca, w którym spotykali się tylko mężczyźni, bo kobietom nie wolno było sprawować władzy.

- Dlaczego ojcze? Spytała, kiedy wracali już do domu. – Czy kobiety nie potrafią być sprawiedliwe, mądre, pobożne i stałe? Nie umieją dążyć do wolności i zgody? Nie mają takiego rozumu, który pozwoliłby im podejmować ważne decyzje?

Jan milczał. Pytania córki zbiły go z tropu. Spoglądał na jej jasną główkę, piękne, zielone oczy, wdzięczną postać i myślał, że Konstancja nie jest zwykłą dziewczynką”.


Są to czasy, w których rodzice decydowali o zamążpójściu córki i mogli ja wydać za wdowca z pięciorgiem dzieci. Dobrze, że i to małżeństwo było szczęśliwe.

Są to czasy plotek i zabobonów – Konstancja była posądzona o to, że jest dzieckiem syreny (syreny podrzucają ludziom dzieci, które urodziły ze związku z marynarzami i te dzieci przynoszą nieszczęście).

Życie Konstancji nie było szczęśliwe. Straciła męża i dwie córki. Sama zmarła na dżumę w 1653 roku w Gdańsku.

Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to wersja graficzna - ilustracje i różne cytaty o syrenach. Druga - pisana - to już życiorys Konstancji.
Książka jest ciekawa, tylko nie do końca rozumiem koncepcję graficzną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz