niedziela, 8 grudnia 2013

O prezentach bezurodzinowych

Co to jest prezent bezurodzinowy?


"- To przecież krawat, dziecko,  i to bardzo piękny krawat, jak powiadają. To prezent od Białego Króla i Królowej. Sama rozumiesz!.
[…] Dali mi go – mówił zamyślony Hampty Dampty,  zakładając nogę na nogę i obejmując kolana rękami - w prezencie  bezurodzinowym.
- Przepraszam? powiedziała bardzo zdziwiona Alicja […].To znaczy, chciałam zapytać, co to właściwie jest prezent bezurodzinowy?
- To prezent, jaki dostajesz, kiedy nie masz urodzin, oczywiście." (s. 283-283)

Proste, prawda? Jak mogłam przez tyle lat tego nie wiedzieć?
Wobec tego, czy warto dostawać prezenty bezurodzinowe? Czy prezent na urodziny nie wystarczy?


"Alicja zastanawiała się nad tym przez chwilę.
- A ja najbardziej lubię prezenty urodzinowe -  powiedziała w końcu.

- Sama nie wiesz, co mówisz! Wykrzyknął Hampty Dampty. Ile dni ma rok?
- Trzysta sześćdziesiąt pięć – odrzekła Alicja.
A ile urodzin masz w roku?
- Jedne.
- A jak od trzystu sześćdziesięciu pięciu odejmiesz jedne, to ile ci zostanie?
- Trzysta sześćdziesiąt cztery, oczywiście. […]

- No pewnie, że tak! – wesoło opowiedział  Hampty Dampty […], no, ale widać wyraźnie, że przez trzysta sześćdziesiąt cztery dni możesz dostawać prezenty bezurodzinowe…
- Z pewnością.
I tylko JEDEN urodzinowy, wiesz."
(s. 284)



Pokręcona ta "Alicja...".  Nawet po drugiej stronie lustra musi uważać na to, co robi i mówi, żeby ktoś nie strzelił focha.
Ale muszę przyznać, że idea prezentów bezurodzinowych bardzo mi się spodobałą. Wobec tego i ja proszę o prezenty bezurodzniowe. Może być jakiś dobry czytnik do e-booków (wolę dotykowy), lustrzanka, czy coś w tym stylu. Będzie to dobra inwestycja. Lubię fotografować i dużo czytam. 100-150 książek rocznie. Taki czytnik do e-booków nie zmarnuje się.
Urodziny mam 14 stycznia ;)
Wydawca: Włodzimierz Wieczorek
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-61524-62-5
Stron:369
Tłumaczyła Bogusława Kaniewska. W przypadku "Alicji..." tłumaczenie jest istotne, bo ponoć trudno się tłumaczy "Alicję...". Książkę ilustrował. sir John Tenniel.
Na razie nadal nie jest to moja ulubiona książka, ale może trochę się do niej przekonałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz