czwartek, 22 maja 2014

XX wiek w książkach

Tytuł tego posta zaczerpnięty jest z blogu Mery.
Jest to zabawa w szukanie dat wydania książek na półce i wybieranie z każdej dekady jednej książki. Bardzo mnie ten wpis zainteresował.  I ja też postanowiłam się pobawić.


1890 - 1900
Powinnam zacząć spis od XX wieku. Planując listę ukochanych książek pomyślałam o  "Quo vadis". Zaczęłam czytać i wsiąkłam. Tymczasem powieść ta ukazała się w 1896, a więc u schyłku XIX wieku.

1900 - 1910
"Cudowna podróż" Selmy Lagerlöf.  Ta książka jest moim wyrzutem sumienia. Jako dziecko oglądałam bajkę o Nilsie, czytałam obszerne fragmenty książki. Piękne, ilustrowane dwutomowe wydanie stoi i czeka na półce, przecież mam tyle książek z biblioteki...
A uwielbiam opowiadanie o dwóch ścigających się rzekach, o Nilsie ratującym dzieci wiewiórki..."

1910 - 1920

   Maria Buyno-Arctowa i "Słoneczko". Data wydania - rok 1920. Jest to chyba jedna z pierwszych wypożyczonych przeze mnie książek. Zakochałam się w "Słoneczku". Gdy studiowałam na KUL-u byłam tam na targach książek. I było stoisko z pięknymi, wznowionymi wydaniami książek tej pani. Kupiłam tylko dwie - "Słoneczko" i "Kocią mamę". dziś żałuję, że tylko dwie. Niedawno wypożyczyłam "Złotą nić" tejże autorki. I polubiłam Elkę. Choćby za to, że potrafi pokazać pazurki. A niestety, w bibliotece niewiele jest książek tej pani. 

1920 - 1930
Kornel Makuszyński. Z lat dwudziestych pochodzi książka "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Książka - o dziwo - podobała mi się. Czytałam także o małpce Fiki-Miki ("mądrym być to wielka sztuka, ale dobrym - jeszcze większa" - pada tam takie zdanie), czy "Panna z mokra głową". Pora na inne książki tego autora, np. "Szaleństwa panny Ewy", czy "Awantura o Basię". Aż wstyd, że nie znam.


1930 - 1940
  Mery tutaj dała "Pasję życia" I.Stone, o "Przeminęło z wiatrem" tylko wspomniała. Dla mnie jednak to ta książka bije inne na głowę. Zacytuję inną blogerkę i powiem, że "Przeminęło z wiatrem" przewyższa niemal wszystko, co przeczytałam. To chyba tę książkę zabrałabym na bezludną wyspę - choć mam nadzieję, że mogłabym się tam udać z pokaźną biblioteczką.
To dziwne. Nie lubię romansów, nie czytam Harlequinów, a "Przeminęło z wiatrem" podbiło moje serce.
!937 to także data wydania "Hobbita". J.R.R. Tolkiena. "Hobbita" czytałam, "Władca Pierścieni" jest wielkim wyrzutem sumienia. Jedno nieudane podejście. Przeczytałam dwa tomy, "Powrotu Króla" nie zaczęłam.
Urzekła mnie też "Daszeńka, czyli żywot szczeniaka" Karela Čapka.

1940 - 1950
"Dzieci z Bullerbyn" Astrid Lindgren. Pierwsze, szwedzkie wydanie miało miejsce w 1947 roku. Do dziś lubię wracać do tej książki. Dziś już tak nie wychowuje się dzieci. Dzieci te nie miały telewizora, mieszkały w zapadłej dziurze, a jak wspaniale się bawiły!
Jest to chyba moja ulubiona książka Astrid. Do niedawna jedyna, jaką czytałam. Postanowiłam jednak nadrobić zaległości i zapoznać się z innymi książkami Astrid. I nadrabiam. Ostatnio czytałam trzy książki "Rasmus i..."
Lata 1950 - 1956 to także data wydania "Opowieści z Narnii". Wspaniały cykl, żałuję, że tak długo zwlekałam z przeczytaniem. Cykl przeczytałam jako osoba dorosła, mimo, że jako dziecko często brałam do ręki książkę "Lew, czarownica i stara szafa". Nie wiem, czemu wtedy nie przeczytałam książki!

 

1950 - 1960
  Jan Grabowski i "Puch kot nad koty". Ksiuążka została wydana już po śmierci autora. To dziwne, ale lubię książkę "Puc, Bursztyn i goście". Niesfornego Pucha też pokochałam. Płakałam, gdy przepadł mi mój egzemplarz. Jednak rok temu w Basia  sprezentowała mi swój egzemplarz. Dziękuje Ci Basiu!!!

1960 - 1970
"Ucho od śledzia". Data wydania - 1964. Książka opisuje koegzystencję kilku rodzin mieszkających w jednym mieszkaniu w zniszczonej przez wojnę kamiennicy. Każda rodzina czeka na przydział mieszkania. A że jest tyle osobowości, tyle ludzi i zwierząt - musi być ciekawie.
Bardzo lubię książki Hanny Ożogowskiej, bardzo duże wrażenie wywarła na mnie "Tajemnica zielonej pieczęci". To chyba pierwsza książka tej autorki, jaką przeczytałam. "Głowa na tranzystorach", "Za minutę pierwsza miłość" - te chronologicznie tutaj nie pasują. Ale piękne książki z mojej młodości, chociaż opisujące czasy, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie. A także: Irena Jurgielewiczowa i "Ten obcy". Moja ulubiona lektura :)




1970 - 1980
"Szósta klepka" i "Kłamczucha" Małgorzaty Musierowicz. W latasz siedemdziesiątych pojawiły się pierwsze tomy Jeżycjady. Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z rodziną Borejków.
Bohaterzy powieści rosną, a ja wraz z nimi.

Z zagranicznych pisarzy chcę wspomnieć o Jamesie Herriocie. Pisałam o nim kilka razy na blogu. Właściwie nie jest to pisarz, tylko weterynarz, który napisał kilka świetnych książek. Polecam je każdemu, szczególnie weterynarzom.


1980 - 1990
Dorota Terakowska. Polubiłam jej książki. No, może nie wszystkie. Najmniej podobały mi się "Samotność bogów" i "W Krainie Kota" Ale "Lustro Pana Grymsa" (1985) to bardzo fajne opowiadanie. Opisuje fantastyczną krainę - świat, w którym są dwa słońca i w którym nie ma koloru czerwonego. Do tego świata trafia Agata.
"Córka czarownic" została wydana w 1991 roku, ale napisana trochę wcześniej.


 

1990 - 2000
  Może dziwne wyda się dołączenie do tego spisu "Harrego Pottera". Niemniej jednak u schyłku XX wieku. niemniej jednak  10 kwietnia 1997 (Wielka Brytania) 30 sierpnia 2000 (Polska) ukazał się pierwszy tom przygód małego czarodzieja. Na początku podchodziłam do tej książki sceptycznie. Niemniej jednak wsiąkłam. Harry rzucił czar. I kto wie, czy nie dzięki Harremu zaczęłam pochłaniać książki. Bo czytać zawsze czytałam, nie wiem tylko, czy w takich ilościach, jak teraz.

Dziękuję Mery z Krainy Andersena za jej listę. Mery chwilowo przestała blogować. Szkoda. Jednocześnie to rozumiem, bo napisanie jakiegoś tekstu zajmuje sporo czasu. Technicznie to też nie jest proste. Nie zawsze mi się udaje, żeby strona przejrzyście wyglądała. Inaczej wygląda  tutaj, a inaczej na podglądzie.
Z trudem odszukałam książki z niektórych  dekad.  Starałam się, żeby to byli autorzy znani mi i książki, które mi się podobają.
Zachęcam do sporządzania własnych list, jeśli ktoś ma taką ochotę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz