środa, 29 maja 2013

Załatwiliśmy skurczybyka

Sir Edmund Hillary and Tenzing Norgay

 Dziś mija równe 60 lat od momentu jak Edmund Hillary i Szerpa Tenzing Norgay stanęli na najwyższej górze świata. Na Dachu Świata wypowiedzieli słowa, które posłużyły mi jako tytuł dzisiejszego wpisu..

Mogłabym pisać o Nepalu, o Mount Evereście. Mam książkę o Nepalu. Jest to książka z serii "Podróże marzeń" wydana prze Agorę. Kiedyś przeczytałam ją jadąc busem do Warszawy. Nie zapragnęłam zdobyć Mount Everestu. To leży poza moimi możliwościami. Zapragnęłam jednak pojechać do Nepalu i odbyć jakąś prostą wyprawę trekkingową. Myślałam, aby przybliżyć tę książkę. Przejrzałam ją i doszłam do wniosku, że nie mogę tego zrobić. Musiałabym przeczytać fragmenty książki jeszcze raz. W taki dzień, jak dziś będzie jednak opowieść o górze. Dużo mniejszej, ale... 

Niemal każdy słyszał o Annie Dymnej, czy Jaśku Meli. Anna Dymna założyła fundację "Mimo wszystko". prowadzi festiwal piosenki zaczarowanej. Dzięki tej fundacji w 2008 roku odbyła się nuiesamowita wyprawa. Opowiada o niej ta książka.

Oprawa miękka
Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 160

Książka ta jest relacją z wyprawy zorganizowanej przez fundację "Mimo Wszystko", złożonej z dziewięciu niepełnosprawnych osób. Odbywała się ona od 27 września do 9 października 2008 roku (przylot do Polski).

Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza część przybliża uczestników wyprawy i rodzaje niepełnosprawności, z jaką się zmagają. Opowiada, jak niepełnosprawność wpływa na ich życie. Niepełnosprawność fizyczna nie zawsze wpływa na inteligencję, a tymczasem niektórzy mieli trudności w kształceniu.

Niepełnosprawnej Angelice pani psycholog zasugerowała technikum tkackie, powiedziała, że "to jedyna szkoła, w jakiej ją widzi". Tylko dzięki determinacji rodziców ("po moim trupie" - powiedział jej ojciec) stało się inaczej.
Krzysztof, który zachorował na Heinego-Medina doświadczył wielu szykan w szkole podstawowej. Dzieci bawiły się nim w ping-ponga.Ojciec musi odbierać go po lekcjach w obawie żeby koledzy nie zrobili mu krzywdy. Podstawówkę wspomina jako horror. "Nie chciało mi się żyć. Jak na trzynasto-, czternastolatka dużo myślałem o śmierci. Nie byłem winny mojego kalectwa, a czułem się tak, jakbym to ja był za nie odpowiedzialny". - pisze. W zawodówce dokuczał mu nauczyciel, o dziwo taki, który przeżył II wojnę światową i Oświęcim! Przed dalszym dręczeniem przez nauczyciela ratuje go interwencja koleżanek z klasy. Zostaje przeniesiony do liceum. Na początku ma trudności. Nie chce się uczyć i grozi mu 6 pał na semestr. Mądry dyrektor daje mu szansę. Krzysiek ją wykorzystuje.
Kasia pragnie studiować turystykę. Niestety, nie ma rąk (straciła je w wieku 3 lat w czasie żniw), więc ma trudności z dostaniem się na kurs (ponoć turyści czują dyskomfort na widok niepełnosprawnego przewodnika - nie chcą mieć "takiego" widoku w autobusie). Dzięki swojej determinacji Kasia kończy kurs.
Na Kilimandżaro wyrusza także niewidomy Łukasz, Jaś Mela, Jarosław Rola i Piotr Truszkowski - porażeni prądem, Piotr Pogon (bez części płuca) oraz Krzysztof Gardaś, który uległ wypadkowi na motorze i przyczynił się do śmierci kolegi.

Druga część książki jest relacją z wyprawy do Afryki i zdobywania szczytu. Kilimandżaro - 5895 m.n.p.m wszystkich zrównuje. Tu każdy - nawet zdrowi, towarzyszący niepełnosprawnym dziennikarze - zmaga się z trudami wyprawy. Wcześniej, czy później każdy doświadcza choroby wysokościowej (wymioty, biegunka, bóle głowy). Po kilkugodzinnej, wyczerpującej wspinaczce człowiek nie ma ochoty umyć się - używa więc chusteczek. Woda jest, ale zimna.
Wbrew pozorom zdobywanie Kilimandżaro na wózku do prostych i przyjemnych nie należy, ponoć czuje się każdy kamyk i wybój.

Niestety, nie wszystkim niepełnosprawnym udało się zdobyć szczyt. Część z nich podjęła decyzję o rezygnacji z dalszej wspinaczki. Ta sztuka nie udaje się także zdrowym, ponoć na Kilimandżaro dociera tylko 25% ze wszystkich uczestników. Kilimandżaro to niezła lekcja pokory.

Ktoś może zapytac po co osoba niepełnosprawna porywa się na taki wysiłek. Po co chce zrobić coś, czemu nie jest w stanie podołać wielu zdrowych ludzi. Odpowiedzią niech będą słowa jednego z uczestników wyprawy:


„Kiedy słyszę historie o tym, jak lekarz mówi komuś, że został mu rok, albo pół roku życia, i podkreśla jednocześnie, że chory powinien się oszczędzać, to mimowolnie się uśmiecham. W takim momencie człowiek powinien właśnie zrobić coś niezwykłego, na co do tej pory nie miał czasu albo odwagi, by móc potem sam do siebie powiedzieć: "Okej, umieram. Ale przynajmniej sobie, kurde pożyłem". Ja bym tak zrobił.” 

 
Oprócz Kilimandżaro uczestnicy zwiedzają masajską wioskę oraz biorą udział w bezkrwawym safari.

Książkę polecam. Wzbogacona jest pięknymi zdjęciami z afrykańskiej ziemi.


Sama chciałabym odbyć taką wyprawę - zdobyć Kilimandżaro. Góra wygląda pięknie, prawda?


Chciałabym wziąć udział w bezkrwawym safari, zobaczyć dom Karen Blixen czy Joy Adamson, zobaczyć grób lwicy Elzy (nie ma o tym w książce, to tylko moje marzenie ;) )

2 komentarze:

  1. Kiedyś miałam porządnego bzika na punkcie himalaizmu i wypraw polarnych, zaczytywałam się w książkach o wyprawach górskich, zdobywaniu biegunów, czytałam Centkiewiczów. To były fajne lektury. Ciekawe, jakbym je teraz odebrała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w domu Centkiewiczów, przynajmniej jedną książkę. Mam A. Fiedlera - Orinoko. Też w planach. Planuję sięgnąć.

      Usuń